Przejdź do głównej zawartości

Posty

Targi, targi... i po targach

Mowa oczywiście o Warszawskich Targach Książki. Z przyczyn prawie ode mnie niezależnych, byłam na WTK na Stadionie Narodowym w piątek. Przyznam szczerze, że z jednej strony lubię chodzić na targi w pierwsze dwa dni, gdyż nie ma tłoku, można spokojnie przeglądać stoiska w poszukiwaniu czegoś ciekawego, z drugiej strony największy "asortyment" autorów podpisujących książki jest w dni weekendowe, a więc w sobotę i w niedzielę. Tak zresztą było i tym razem. Najciekawszy dzień, pod względem moich ulubionych autorów, to była sobota, cóż z tego, skoro ja akurat sobotę miałam w dużej części zajętą. Zresztą w dni weekendowe zwykle jest taki ścisk, że człowiek szybko się męczy i wychodzi wykończony. Przyznam jednak, że jak dla mnie, tegoroczne targi były rozczarowujące. Oczywiście rzuciło mi się w oczy kilka ciekawych tytułów, przy kilku stoiskach spędziłam dłuższą chwilę, porozmawiałam z osobami reprezentującymi wydawców. Ale nic nie kupiłam! W ogóle odniosłam wrażenie, że przewaga...

Książki, które zamierzam przeczytać w ciągu kilku najbliższych miesięcy

Przygotowałam sobie niewielki stosik książek, które odkładam na spokojniejsze dni. Takie dni, kiedy nic nie muszę, mogę spokojnie delektować się lekturą, daleko od bieżączki codziennego życia. Dwie książki są względnymi nowościami. Trzecia dziełem poniekąd klasycznym. 1. Londyn. Biografia - Peter Ackroyd To coś o mieście, które znam z powieści Dickensa, ale przecież nie tylko jego. O mieście w którym byłam, ale nie na tyle długo, żeby je dobrze poznać. W tym przypadku można raczej mówić o zobaczeniu Londynu, niektórych jego dzielnic i zakamarków. O odetchnięciu jego atmosferą. Myślę, że biografia Londynu może być ciekawym uzupełnieniem wiedzy, podróżą w przeszłość miasta, które zmieniało się i stało się w końcu tym Londynem, do którego możemy teraz pojechać. 2. Dziennik 1870-1879 - Francis Kilvert Czasy wiktoriańskie ze względu na wiele filmów kostiumowych i powieści są mi bliskie, można powiedzieć, że ulubione. Siostry Bronte, Elizabeth Gaskell, Charles Dickens, Thomas Hardy, ...

Z dala od zgiełku

Anglia, połowa XIX stulecia. Młoda i piękna Bathsheba Everdene dziedziczy wielką farmę, postanawia walczyć o jej utrzymanie i swą niezależność w świecie zdominowanym przez mężczyzn. Trzech z nich rywalizuje o jej względy, co prowadzi do nieuchronnego konfliktu. Od razu uprzedzę, że recenzja zawiera elementy zdradzające rozwiązania fabularne. Nie jestem wielkim fanem twórczości Thomasa Hardy`ego, ale znam kilka jego powieści, w tym "Tessę" i "Pod drzewem pod zielonym" ("Under the Greenwood Tree"). Z dużym zainteresowaniem i nadzieją czekałam na nową ekranizację powieści "Far from the Madding Crowd". Poprzednią z 1998 roku,w reżyserii Nicholasa Rentona widziałam już dawno, i przyznam, że jedynym naprawdę pozytywnym punktem był w niej Gabriel Oak grany przez Nathaniela Parkera. Denerwowała mnie główna bohaterka (w tej roli Paloma Baeza), jej wybory życiowe i pozostali bohaterowie (Jonathan Firth - Troy, Nigel Terry - Boldwood). Tym razem napr...

The Tide of Life

Pisałam już o kilku ekranizacjach powieści Catherine Cookson. Po dwukrotnym obejrzeniu niektórych z nich, uznałabym, że jedną z najciekawszych jest "The Tide of Life" (tytuł można przetłumaczyć jako "Fala życia") z 1996 roku. Trzeba tu zaznaczyć, że w ekranizacjach powieści Cookson, które były kręcone w latach 90. pojawiali się często bardzo znani dziś aktorzy. W głównych rolach wystąpili w tym filmie (co jest jego mocną stroną): Gillian Kearney, John Bowler oraz Ray Stevenson i James Purefoy. Akcja toczy się w nadmorskim mieście Tyneside w północno-wschodniej Anglii na początku XX wieku. Poznajemy 16-letnią Emily Kennedy, która pracuje jako gospodyni państwa McGilby. Jej ojciec wyruszył na morze, a matka znalazła sobie od razu pocieszenie w ramionach kochanka. Po śmierci pani domu wdowiec Sep McGilby prosi Emily, żeby w dalszym ciągu pracowała u niego. Wydaje się czymś niestosownym, że młoda dziewczyna ma zamieszkać w jednym domu z samotnym dojrzałym mężczyzną, ...

Wiktoriański kryminał "Morderstwo w dorożce"

Pewien mężczyzna zostaje znaleziony martwy w dorożce. Głównym podejrzanym staje się jego rywal w walce o serce pewnej damy, jednak wkrótce okazuje się, że prawda jest mniej oczywista i znacznie bardziej złowieszcza. Nie znałam dotąd angielskiego pisarza Fergusa Hume`a. Jak okazuje się, był dość płodnym twórcą, a jego pierwszą powieścią była właśnie opublikowana w 1886 roku "The Mystery of a Hansom Cab", która okazała się sukcesem. Za nią poszły następne utwory. Akcja "Morderstwa w dorożce" toczy się w Melbourne. Przypomina on jednak wiktoriański Londyn. Klimaty niczym z "Bleak House" Dickensa. Z jednej strony świat wyższych sfer, gdzie nikomu niczego nie brakuje, z drugiej strony zapuszczamy się w zaułki, gdzie pali się opium, sprzedaje się ciało i umiera z głodu lub na suchoty. Jak na prawdziwy kryminał przystało, chodzi o wyjaśnienie tajemnicy morderstwa Olivera Whyte`a (Brian Fitzgerald), który przybył do Melbourne dwa tygodnie wcześniej i poznał d...

"Emma" Charlotte Bronte

Charlotte Bronte pozostawiła kilka niedokończonych utworów. W tomie zatytułowanym "Niedokończone opowieści", który ukazał się na polskim rynku w ubiegłym roku, znalazła się "Emma" - powieść, którą zaczęła pisać w 1853 roku. Powstały jedynie 2 rozdziały zamieszczone na 20 stronach rękopisu. Utwór został wydany już po śmierci autorki w 1860 roku w kwietniowym numerze "The Cornhill Magazine" z przedmową Williama Thackeraya. "Wszyscy szukamy w życiu ideału" - tak rozpoczyna się ta niedokończona powieść. Narratorem jest wdowa Chalfont: "Nie jestem młoda, ale też nie jestem jeszcze stara. Nie ma srebra w moich włosach, ale ich żółty blask już znikł. Na mojej twarzy zmarszczki się dopiero pojawią, ale niemal zapomniałam te dni, kiedy była w rozkwicie. Bardzo młodo wyszłam za mąż. Przez piętnaście lat wiodłam życie, którego jakiekolwiek by były jego próby, nie można by było nazwać gnuśnym. Potem przez pięć lat byłam sama, a nie mając dzieci niep...

Charlotte Bronte i jej siostry śpiące

"Była gigantem, który jak wszyscy wielcy wymyka się jednoznaczności." Czytałam kilka biografii, których autorami byli pisarze i zawsze miały one w sobie jakąś wartość dodaną. Tak jest i w tym przypadku. Eryk Ostrowski to poeta, prozaik i eseista, a jego "Charlotte i jej siostry śpiące" czyta się jak powieść. Ona wciąga, wchłania, intryguje, przenika. Wiele już napisano o fenomenie sióstr Bronte, zresztą autor książki powołuje się na swoje poprzedniczki: Annę Przedpełską-Trzeciakowską (autorkę "Na plebani w Haworth") i Ewę Kraskowską ("Siostry Bronte"), cytuje fragmenty biografii ich autorstwa (czytałam je kilka lat temu, zwłaszcza ta pierwsza jest godna polecenia). Jednak Ostrowski rozważa ten temat w nieco inny sposób. Przedstawia koncepcję, która świtała już w głowach krytyków literackich w XIX wieku, a później została zapomniana. Tę książkę, pomimo że ma ponad 600 stron, przeczytałam prawie dwukrotnie. Dlaczego? Gdy czytałam ją po raz pie...