Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą Książki podróżnicze

Izabela Czartoryska: Dziennik podróży po Anglii i Szkocji w roku 1790

Czytana kilka lat temu książeczka "Dyliżansem przez Śląsk: dziennik podróży do Cieplic w roku 1816" zachęciła mnie do poznania innej relacji z podróży księżnej Izabeli Czartoryjskiej. I to podwójnie zainteresowała, gdyż to relacja z wycieczki po Anglii i Szkocji. Książka to niezwykła, wydana z wielką pieczołowitością, opatrzona ilustracjami, opracowana przez Agnieszkę Whelan i z napisanym przez nią wstępem. Trzeba dodać, że na końcu zamieszczono faksymile rękopisu, który jest własnością Fundacji XX. Czartoryskich. Na przełomie XVIII i XIX wieku podróże były bardzo modne, wydawano mapy i przewodniki, które miały wspomagać wojażerów. Izabela Czartoryska wcale jednak nie cieszyła się tym wyjazdem, gdyż myślami była wciąż w Polsce, gdzie rozgrywały się ważne wydarzenia polityczne. Zdecydowała się jednak towarzyszyć swojemu synowi Adamowi Jerzemu, dla którego ta podróż miała cel edukacyjny. Oczywiście nie wyjeżdżali sami, towarzyszyli im: nauczyciel syna księżnej Izabeli, bibli...

Wśród kanibali: wyprawy kobiet niezwykłych

Na kartach tej książki znajdziemy inspirujące, niekiedy tragiczne, często pełne humoru opowieści o poszukiwaczkach przygód z trzech stuleci - od XVIII po XX wiek. Okrążymy świat z damami, które na przekór wiktoriańskiej etykiecie wyruszały samotnie w dalekie podróże do Afryki, Japonii czy na egzotyczne Borneo, do krainy łowców głów. Najważniejszym przywilejem podróżniczki jest wolność, będąca istotą eksploracji". Podtytuł tej książki mówi sam za siebie - te podróżniczki naprawdę były niezwykłymi kobietami. Na szczególne uznanie zasługują panie, które podróżowały w czasach, kiedy kobietom poruszać się samotnie nie wypadało, a jednak to robiły. Nazwiska niektórych z nich poznałam wcześniej, gdy czytałam książkę "Krynolinę zostaw w Kairze". Ale tym razem mogłam się o tych paniach, które wtedy zwróciły moją uwagę, dowiedzieć czegoś więcej. Jestem szczególnie pełna podziwu dla wędrującej po Arktyce samotnie Helen Thayer (ur. 1947 r.). Co za niezwykła, dzielna kobieta! W 1...

Dyliżansem przez Śląsk

"Ból nogi jest dla mnie nieszczęściem, ponieważ pędząc z upodobania życie na wsi namiętnie lubię dalekie spacery. Oto powód, dla którego postanowiłam udać się do wód w Cieplicach na Śląsku." Tak zaczyna się "Dyliżansem przez Śląsk. Dziennik podróży do Cieplic w roku 1816" Izabeli z Flemmingów Czartoryskiej. Jego autorka była osobą wówczas bardzo znaną i przedstawicielką jednego z najznakomitszych rodów polskich. Żona księcia Adama Kazimierza Czartoryskiego, generała ziem podolskich i matka bardzo nieszczęśliwej (zwłaszcza w małżeństwie, bo wzięła rozwód z księciem Ludwikiem) Marii Wirtemberskiej, (o której zresztą we wzruszający sposób w swoim dzienniku pisze, kiedy ta odwiedza ją w Cieplicach), a także Adama Jerzego Czartoryskiego i Zofii Zamojskiej, w czasach młodości była autorką kilku skandali (miała romans z królem Stasiem, z posłem rosyjskim Repninem i dukem de Lauzun). Jednak z wiekiem się ustatkowała, stała się gorącą patriotką. To właśnie ona zainicjowała w...

Groch i kapusta czyli podróżuj po Polsce

"Cudze chwalicie, swego nie znacie. Sami nie wiecie, co posiadacie" . Staram się w miarę możliwości stosować zasadę poznawania nieznanych dotąd rejonów swego rodzinnego kraju. Zwykle corocznie udaję się na jakąś krajoznawczą wycieczkę, by zwiedzić jakieś miejsce, w którym jeszcze nie byłam, na najdalszym krańcu Polski lub gdzieś bliżej, w zasięgu pieszej wyprawy. Chętnie kiedyś oglądałam programy Tony Halika i Elżbiety Dzikowskiej: "Pieprz i wanilia". Ta para podróżników opowiadała o życiu egzotycznych plemion na różnych kontynentach, choć chyba najczęściej przedstawiali swoje filmy z Ameryki Południowej. Minęło trochę lat, Tony`ego Halika już nie ma wśród nas. Ale Elżbieta Dzikowska nie rezygnuje z popularyzacji turystyki, tyle że obecnie koncentruje się na opisywaniu uroków i ciekawostek ojczystego kraju. Przeczytałam właśnie pierwszą z cyklu książek "Groch i kapusta czyli podróżuj po Polsce" (wyd. 2004), będącą niejako wstępem do kolejnych tomów, g...

Ossendowski x 3

Nazwisko Antoniego Ferdynanda Ossendowskiego pamiętam jeszcze z dzieciństwa z książeczki Kornela Makuszyńskiego i Mariana Walentynowicza "Awantury i wybryki małej małpki Fiki-Miki" (1). W tomie "Fiki-Miki dalsze dzieje, kto to czyta, ten się śmieje" jest zamieszczony taki fragment: „Uciekają aż się kurzy Do rannego słońca blasku, Nagle patrzą co to znaczy Ludzka głowa leży w piasku, Głowa rzekła - jak się macie? Ja nie bardzo, ledwie żyję, Gdyż piaszczysta straszna burza Zasypała mnie po szyję! Odkopali go czym prędzej Do murzyńskiej wiodą wioski. A tam krzyczą - niech nam żyje Pan profesor Ossendowski.” Ten wierszyk jest symboliczny, bo niezwykle popularny przed wojną pisarz (142 przekłady jego książek na języki obce! Podobno był bardziej popularny niż obecnie Ryszard Kapuściński), po wojnie został zakazany, a jego książki w latach 50. pod nadzorem UB usunięto z bibliotek. Wszystko to za jego poglądy polityczne i za książki, które napisał, a głównie...

Rumunia: podróże w poszukiwaniu diabła

Bardzo lubię serię "Biblioteka Poznaj Świat" wydawnictwa Zysk i Ska. Książki ukazujące się w tym cyklu są ładnie ilustrowane, zawierają mnóstwo ciekawych zdjęć, utrzymują się na pewnym, niezłym poziomie edytorskim i dzięki temu dobrze się je czyta. Dlatego, kiedy zobaczyłam tomik o Rumunii, pomyślałam, że muszę go przeczytać. Rumunia leży w Europie, ale chwilami łatwo o tym zapomnieć. Przekonuje o tym lektura książki Michała Kruszony, który dobrze ten kraj zna, bo bywał w nim wielokrotnie. Nie oczekiwałam, że będzie to przewodnik - co zwiedzić, co zobaczyć, co jest tu najpiękniejszego i najciekawszego do zobaczenia. Oczekiwałam tego, że dowiem się jaka naprawdę jest Rumunia, kraj o którym zbyt wiele nie wiedziałam. Mam w oczach jeszcze sceny rozgrywające się tu w 1989 roku, pamiętam społeczne protesty i demonstracje, a wreszcie proces i rozstrzelanie okrutnego dyktatora - Nicolae Ceauşescu. Wydawało mi się, że to zakończyło nieszczęścia Rumunii, tym bardziej, że w 2004 roku...

Krynolinę zostaw w Kairze

Od lady Ann Fanshaw, której w podróży do Hiszpanii i Portugalii niestraszne były ani cholera, ani hordy bandytów na drogach, po Hester Stanhope, lekceważącą sobie osobiste bezpieczeństwo i wędrującą przez Syrię do Palmiry z odkrytą twarzą, XVII-, XVIII- i XIX-wieczne podróżniczki otworzyły drzwi swym następczyniom do wszystkich krajów świata. Pełna fascynujących portretów nieustraszonych podróżniczek książka Krynolinę zostaw w Kairze prezentuje zaskakujące spojrzenie na kobiety, które wiedziały, że ich miejsce nie jest w domu. Książka ta, której oryginalny tytuł brzmi "No Place for Lady" (To nie miejsce dla kobiety) to zbiór opowieści o pierwszych podróżniczkach po Europie, Rosji, ale także po egzotycznych krajach, począwszy od Egiptu, Nubii, Indii i Mezopotamii (Iraku), a skończywszy na Chinach, Australii, Oceanii i Ameryce. Niektóre z nich trwały uparcie przy krynolinach i kobiecych strojach, które okazywały się w podróży bardzo niewygodne, a w dodatku niebezpieczne, inn...

Endurance: Antarktyczna wyprawa Shackletona

To barwna opowieść o legendarnej już wyprawie antarktycznej pod dowództwem Ernesta Shackletona. Gdy Amundsen w 1911 roku i zaraz po nim Scott zdobyli biegun południowy, ich rywal sir Ernest Shackleton wyruszył w 1914 roku w „ostatnią wielką podróż na ziemi” – by przebyć od jednego do drugiego brzegu Antarktydę. Popłynął z 27 towarzyszami na statku ENDURANCE, ale rejs zakończył się katastrofą, gdy statek został uwięziony, a po przeszło pół roku – zmiażdżony w lodowym paku Morza Wedella, rzucając załogę na desperacką wojnę o przeżycie. Ich ucieczka z „piekła” – wielomiesięczne dryfowanie na krach, wycieńczająca podróż szalupami na Wyspę Słoniową, 800 milowa eskapada ratunkowa na 7-metrowej łodzi na wyspę Georgia Południowa po rozszalałym Atlantyku, nieprzerwana 36-godzinna przeprawa przez góry i lodowce na drugi brzeg Georgii – jest jedną z najwspanialszych pionierskich historii. Ta podróż statkiem Endurance miała być zaledwie początkiem wielkiej wyprawy antarktycznej. Okazało się, że 2...

Rowerem do Indii

Spontaniczny wypad rowerem do Indii przez Ukrainę, Turcję, Iran, Pakistan – bez drobiazgowych planów, przygotowań, wiedzy i środków finansowych – stał się podstawą do odmalowania krajów Bliskiego (i dalszego) Wschodu z perspektywy przemierzającego je samotnie rowerzysty. Relacja – poprzez spojrzenie na życie napotykanych po drodze zwykłych ludzi – rewiduje utarte przez media poglądy na temat krajów muzułmańskich i otwiera oczy na współczesne Indie. Trudne do uchwycenia skądinąd niż z roweru obrazy przedstawiają życie codzienne mało uczęszczanych, nieznanych miejsc, a także przeraźliwie ogromnych i ruchliwych metropolii. Książka jest jednocześnie zapisem osobistych przeżyć i codziennych zmagań z rzeczywistością, pokazuje, czym jest ambicja w obliczu potęgi natury i ludzkich słabości. Po przeczytaniu książek Kingi Choszcz, napisanych ładnie i barwnym stylem, postanowiłam przeczytać kolejną opowieść drogi, tym razem napisaną przez mężczyznę. I to widać. Język jest zupełnie inny, relacja ...

Śladami Kingi Choszcz

" Prowadził nas los " - pięć lat spędzonych w drodze. Świat niemal cały objechany autostopem. Podróż, co wzięła się z marzeń dwojga młodych ludzi (Kinga Choszcz i Radosław Siuda "Chopin"), którzy mieli odwagę po prostu je spełnić. W zasadzie bez planu, w zasadzie bez pieniędzy - z ufnością w łaskawość losu oraz z wiarą w ludzi. [..]Ogromny materiał, w formie dziennika zgromadzony w Internecie, starczyłby na kilka grubych tomów. Bolesne cięcia, setki odrzuconych zdjęć... Autorce udało się jednak ocalić - w tym co pozostało - ducha tej podróży. Ideę poznawania świata poprzez ludzi, w których życie wkraczali oboje nieustannie - na krócej bądź dłużej. Smakowali przecież codzienność prostego wieśniaka z gór Boliwii, japońskiego lekarza czy tybetańskiego mnicha. Snuli refleksje nad życiem, rozciągnięci w hamakach zrelaksowanych Indian Kuna na wyspach San Blas i walczyli o byt, dusząc się smogiem, wśród zabieganych Tajwańczyków. W sumie - przeżyli solidny kawał prawdziweg...

Rowerem i pieszo przez Czarny Ląd

Lubię książki podróżnicze. Ale ta jest naprawdę niezwykła. Jej podtytuł brzmi: "Listy z podróży afrykańskiej z lat 1931-1936" i w tym tkwi jej ogromny atut. Opisywana przez Kazimierza Nowaka Afryka istnieje, ale właściwie już jej nie ma. Czasy się zmieniły, przetoczyła się przez ten kontynent II wojna światowa, nie ma już kolonii: angielskich, francuskich, niemieckich, belgijskich, portugalskich. Kraje afrykańskie odzyskały niezależność, choć właściwie często fikcyjną, ujawniają się wciąż obecne waśnie międzyplemienne, jak w Rwandzie między Tutsi a Hutu (a trzeba wiedzieć, że trasa tego podróżnika przez te ziemie też przebiegała i spotykał Watussi i Bahutu). Kazimierz Nowak, samotny podróżnik w latach 30. przemierzył na rowerze i pieszo (z rzadka posiłkując się wielbłądem - Sahara - czy łodzią - Kongo Belgijskie, czy wreszcie jadąc konno - Afryka Południowo-Zachodnia -) dwukrotnie Afrykę z północy na południe i z południa na północ. Nie odwiedzał miast (bo i miast jest wewną...