Przejdź do głównej zawartości

Szklana pułapka 4.0

Cała seria "Szklanych pułapek" ma jeden podstawowy atut: Bruce`a Willisa, dzięki któremu warto te filmy oglądać. Są często przeładowane efektami specjalnymi, mam wrażenie, że czwarta część ma ich najwięcej. Oczywiście można by powiedzieć, że jest ich za dużo, ja nieco wymiękłam przy scenie z ciężarówką i F-35 (wcześniejszą scenę w tunelu i z helikopterem jakoś zniosłam), ale generalnie oglądałam cały film z napięciem, wbita w kanapę, nie wiedząc co się stanie za chwilę, choć było oczywiście do przewidzenia, że John McClane przeżyje.
Po szklanym wieżowcu (cz. 1), lotnisku (cz. 2) i rozprawie w tunelu (cz. 3) przyszła kolej na zagrożenie komputerowe - to ostrzeżenie przed wszechwładzą komputerów, za pomocą których sterowane jest praktycznie wszystko: komunikacja, gaz, prąd, łączność. Kiedy ktoś zdobędzie władzę nad komputerami, włamie się do systemu, rządzi całym światem.
John McClane jak zwykle przypadkowo zostaje wplątany w całą intrygę, przejmując opiekę nad hakerem, który w rzeczywistości swoimi działaniami doprowadził do katastrofy, bo stworzył algorytm, którym posłużyli się później terroryści. Młody haker towarzyszy naszemu dzielnemu detektywowi, który samotnie walczy z przestępcami (a nawet musi zaryzykować życie córki).
Przeciw niemu staje do walki specjalista od ochrony i zabezpieczenia systemów oraz jego nad wyraz wysportowana dziewczyna. Mając władzę nad łącznością i komunikacją mogą nie tylko paraliżować całe państwo, ale także mogą śledzić naszego bohatera i próbować go zabić. Ale McClane nie z takimi już sobie wcześniej radził.
Oczywiście nie warto opowiadać fabuły, tylko trzeba usiąść przed telewizorem i oglądać zmagania McClane`a. Bruce jak zwykle w świetnej formie i nie traci dobrego humoru. (łysina to pestka! Bruce trzyma się świetnie, nie widać upływających lat, choć może widać, że McClane jest nieco już zmęczony swymi przygodami).
Mnie rozbawił tekst, który mówi o dystansie do siebie. Kiedy po jednej z przepraw obtarty, zakrwawiony McClane wstaje w brudnej koszulce, młody haker mówi do niego:
- Musisz jechać do szpitala. Spójrz na siebie. Nie jestem lekarzem, ale wyglądasz na rannego.
- To seksowne, nie?

Chyba jednak jest seksowne, ale tylko dzięki Bruce`owi.
Szkoda może, że jako swego przeciwnika nie miał tym razem kogoś bardziej charyzmatycznego. O wiele ciekawszą postać od złego charakteru stworzył młody haker, który partneruje Bruce`owi.
Podsumowując, bawiłam się świetnie, podziwiając niespożytą energię Willisa oraz efekty specjalne, które mogły zaimponować. Takich zapadających w pamięć scen jest sporo - ot choćby ta z samochodem w szybie. Nie da się też ukryć, że w trakcie oglądania tego filmu przychodzi do głowy refleksja, że wszechpotęga komputerów w dzisiejszym świecie może budzić pewien niepokój...
Gdybym miała wybrać najlepszą część serii "Szklana pułapka", na pewno będzie to, już kultowa, jedynka - mimo tego, że nie jest tak efektowna, ale za to aktorstwo (Bruce, Allan Rickman i pozostali) oraz scenariusz były w niej świetne - rozplanowanie akcji w jednym, jedynym budynku i wykorzystanie tkwiącym w nim możliwości.
Drugie miejsce w moim osobistym rankingu zajmie chyba właśnie część 4, ze względu na imponujące efekty specjalne i samą tematykę, nie mówiąc już o Willisie.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

O ekranizacjach "Jane Eyre" ze szczególnym wskazaniem na jedną

Powstało wiele ekranizacji powieści Charlotte Bronte "Jane Eyre". Ja sama znam ich osiem. Wersje pełnometrażowe to: z 1943 r. z Orsonem Wellesem, z 1970 r. z Georgem C. Scottem i Susannah York, z 1996 r. w reż. Franco Zefirelli`ego z Williamem Hurtem i Charlotte Gainsburg, z 1997 r. z Ciaranem Hindsem i Samanthą Morton oraz najnowszą z 2011 r. z Michaelem Fassbenderem i Mią Wasikowską (pisałam już o niej na tym blogu). Znam też ekranizacje tej powieści, które powstały w postaci miniseriali: z 1983 r. z Timothy Daltonem i Zelah Clark, z 2006 r. z Toby Stephensem i Ruth Wilson, a wreszcie wersję czeską pt. "Jana Eyrova" z 1972 roku. Mam więc, jak widać, niejakie porównanie. Nie wszystkie oglądałam ostatnio, ale w ciągu ostatnich kilku dni przypomniałam sobie cztery. W wersji z 1970 roku z Georgem C. Scottem i Susannah York bardzo podobał mi się główny motyw muzyczny - utwór, który trudno zapomnieć - temat miłosny. Film trwa półtorej godziny. Zaczyna się z chwil...

Tajemnica Abigel

Ten film pamiętam do dziś. Było to w latach 80., kiedy prawdopodobnie dwukrotnie pokazywano w naszej telewizji ten 4-odcinkowy węgierski serial. Serial opowiada o węgierskiej nastolatce, którą w czasie II WŚ ojciec musiał dla bezpieczeństwa umieścić w surowej szkole religijnej na prowincji. Gina początkowo buntuje się przeciwko szkolnym rygorom i czuje się wyobcowana wśród innych uczennic, próbuje uciekać; ostatecznie pojmuje powagę sytuacji. Jej powiernikiem staje się stojąca w ogrodzie statua postaci zwanej Abigél, która według miejscowej tradycji pomaga osobom pozostawiającym w trzymanym przez posąg naczyniu ukryte karteczki z życzeniami. Czy to tylko szkolna, dziecięca legenda, czy też ktoś naprawdę odbiera pozostawiane u Abigél wiadomości? Akcja dzieje się w czasie II wojny światowej na pensji dla dziewcząt, prowadzonej przez surowego dyrektora i siostry diakonisy. Przywieziona tu przez swego ojca, generała, i pozostawiona na czas bliżej nieokreślony, Georgina Vitay źle się czuj...

Trzy filmy sensacyjne z Richardem Armitagem

Z ciekawości obejrzałam trzy filmy z Richardem Armitagem - pamiętnym Johnem Thorntonem z miniserialu "Północ i Południe". 1. "Obsesja" - thriller erotyczny. To adaptacja powieści J osephine Hart "Skaza".  Londyński chirurg - mężczyzna dojrzały i żonaty poznaje na przyjęciu  Annę Barton - młodą, intrygującą kobietę . Okazuje się wkrótce, że jest ona narzeczoną jego syna. Jednak  Flaming nie kończy tej relacji, wręcz przeciwnie, wchodzi w nią coraz głębiej.  Kobieta staje się coraz bardziej jego obsesją erotyczną.  Sceny w filmie są dość odważne. Fanki "Północ i Południe", które dawniej pisały fanfiki o nocy poślubnej państwa Thorntonów już nie muszą się zastanawiać się jak mogłoby wyglądać życie erotyczne tej pary. ;) Oczywiście to mały żarcik. W rzeczywistości historia jest dość przerażająca, bo bohater nie patrzy na konsekwencje, nie zważa na to, że krzywdzi żonę i kochającego Annę syna. To swoista samodestrukcja. 2. "Człowiek z Rzymu...