Przejdź do głównej zawartości

Rodzina Połanieckich - polski film kostiumowy

Pełna ciepła i liryzmu miłosna historia, a w tle ziemiańskie dworki i Warszawa końca XIX wieku. Realistyczny obraz miłości wielkiej, ale trudnej. Opowieść o tradycji i przywiązaniu do rodzinnych stron, godności i honorze, utrzymana w nastrojowo- refleksyjnym klimacie.
W Polsce nie kręci się zbyt wielu filmów kostiumowych, a właściwie w ostatnich latach nie kręci się ich wcale. Bum na podobne produkcje nastąpił w latach 70., kiedy to powstało kilka z nich, a wśród nich "Rodzina Połanieckich" - ekranizacja powieści noblisty, Henryka Sienkiewicza, o czym przypomina czołówka serialu. Powieść powstała w 1895 roku, nie jest co prawda arcydziełem, ale film jest moim zdaniem jednym z najlepszych polskich filmów kostiumowych, na równi z ekranizacją "Lalki" wg powieści Bolesława Prusa. Trudno oczywiście porównywać polskie dokonania z dorobkiem telewizji BBC, która specjalizuje się m.in. w produkcji kostiumowców, jednak zaletą naszych produkcji jest to, że opowiadają o XIX wieku i mówią o polskich problemach, przybliżając tamte czasy lepiej, niż rzadko czytana obecnie ówczesna literatura.
"Rodzina Połanieckich" ma to czego można się spodziewać po filmach kostiumowych: dobrą scenografię, świetną obsadę, plenery i wnętrza oraz ciekawą fabułę z wyeksponowanym wątkiem miłosnym. Czego więcej trzeba? Oczywiście film z perspektywy lat nie prezentuje się tak dobrze, jak by się chciało, bo na tego typu produkcje potrzeba dużych nakładów finansowych, a wiadomo, że budżet nie mógł być ogromny (choć myślę, że i tak był spory), więc nasze Karkonosze musiały grać Szwajcarię, ale za to część zdjęć była kręcona w Wenecji. W filmie wykorzystano także otoczenie dworku i sam dworek w Łękach Kościelnych (Krzemień), pałac Poznańskich i Pałac Ewalda Kerna w Łodzi, Walewice, Łazienki Warszawskie, Stare i Nowe Miasto oraz Mariensztat.
Obsada filmu jest znakomita, wystarczy wspomnieć, że główne role zagrali i niezapomniane postacie wykreowali: Anna Nehrebecka, Andrzej May, Jan Englert, Czesław Wołłejko (uwielbiam go, także za tę rolę), Andrzej Seweryn, Anna Milewska, Andrzej Chrzanowski, Ewa Szykulska. Świetna jest muzyka, którą skomponował Wojciech Kilar. Film nie jest oczywiście pozbawiony wad, ale mimo wszystko, moim zdaniem, to jeden z najlepszych polskich filmów kostiumowych i właściwie mój ulubiony.
"Rodzina Połanieckich" to historia miłości Stanisława Połanieckiego i pięknej Maryni Pławickiej, osadzona w sc enerii ziemiańskich dworków i Warszawy z końca XIX wieku. Ten 7-odcinkowy serial ma w sobie to, co w filmach lubię: to nastrojowa, nawet nieco sentymentalna opowieść z happy endem. Ale w środku są pewne niewesołe konkluzje, przemyślenia o życiu i miłości, a także narodowym charakterze Polaków, choć czasem podawane wprost z ekranu ustami bohaterów. To jednak przede wszystkim historia o miłości, zdradzie, wybaczaniu, zazdrości i małżeństwie. I szukaniu podstawowych wartości i podstawowych prawd. Opowieść o rodzinie i jej stawaniu się. I szukaniu swojego miejsca na ziemi.

Jest wiosna 1893 ro ku. Trzydziestoparoletni Stanisław Połaniecki, wywodzący się z zamożnej rodziny ziemiańskiej, po studiach za granicą zajął się działalnością kupiecką. Pragnie jako współwłaściciel Domu Bankowo - Handlowego rozszerzyć jego działalność, ale do tego potrzebny jest kapitał. Połaniecki postanawia odebrać zastaw kilkudziesięciu tysięcy rubli na hipotece majątku Krzemień, który należy do jego dalekiego krewnego, pana Pławickiego, gospodarującego tam z córką. Połaniecki poznaje Marynię, do małżeństwa z którą usilnie namawia Stacha zaprzyjaźniona z obojgiem Emilia. Pierwszy dzień wizyty upływa w rodzinnej atmosferze - Połaniecki ulega urokowi Maryni, ona także nie pozostaje obojętna. Jednak sprawy finansowe nie zostają załatwione pozytywnie: Pławicki nie ma pieniędzy na spłatę długu i odprawia krewniaka z kwitkiem. Stach wyjeżdża rozdrażniony i zły, postanawiając odstąpić sumę na hipotece Krzemienia...
Tak zaczyna się cała historia. Miłość zmienia się w nienawiść, trzeba czasu, żeby to się zmieniło, a i później nie będzie łatwo.
Ten główny wątek jest otoczony wieloma pobocznymi, które mają wpływ na ten główny: jest więc m.in. historia chorego na serce dziecka - dziewczynki Litki i jej matki, zakochanego w pani Emilii dekadenta Bukackiego, adwokata Maszki, który nieudolnie próbuje robić interesy, młodego poety Zawiłowskiego oraz pozornie szczęśliwego małżeństwa, które przeżywa głęboki kryzys.
Przy tym są wzmianki o ówczesnych wynalazkach: telefonie Bella, podróżach balonem, nowego rodzaju transakcjach handlowych. Są także polowania, pojedynki, kuligi, wyścigi konne. To wszystko nadaje filmowi klimat epoki.
Kiedyś bardzo podobała mi się postać pana Stacha czyli Stanisława Połanieckiego, teraz patrzę już na nią bardziej krytycznie, ale nie da się ukryć, że dalej darzę ją pewnym sentymentem. Może dlatego, że Andrzej May obdarzył ją pewnym naturalnym ciepłem. Bardzo lubię postać pana Pławickiego - w tej roli niezapomniany Czesław Wołłejko, po prostu mistrzostwo! Lubię także postać Bigiela, wspólnika Połanieckiego (w tej roli Andrzej Chrzanowski), który znakomicie łączy interesy z życiem prywatnym, mimo posiadania wielodzietnej rodziny. Świetne aktorsko postacie stworzyli także Jan Englert (Maszko) i Andrzej Seweryn (Bukacki).
Ale właściwie wszyscy są tu znakomici, nawet w epizodach.
Film widziałam wielokrotnie, niektóre dialogi znam już na pamięć.
Cieszę się, że w tym roku serial wyszedł na DVD, bo wreszcie mam go na własność i w lepszej jakości niż na zdartej kasecie VHS.



Komentarze

Unknown pisze…
Witam!
Nie chcę pisać o "Rodzinie Polanieckich".Szukalam przed chwilą informacji na temat filmu "Junoon" i trafiłam na Twojego posta.Ty też widziałaś ten film.Ja mam 40 lat i zobaczylam go 25 lat temu(około)w naszej TV.Może Ty rozumiesz, dlaczego ten film zrobił na mnie takie wrażenie?
Gosia pisze…
Witam, na tym blogu o filmie "Junoon", jak mi się wydaje, nie pisałam. Ale faktycznie go widziałam dawno temu w naszej telewizji, ale pod tytułem: "Szalona miłość".
Trudno mi powiedzieć, czemu na Tobie zrobił takie, a nie inne wrażenie. Ja pamiętam, że mi sie podobał, że długo o nim wtedy myślałam. Myślę, że zadecydował nastrój, może ta skrywana i niejako zakazana miłość, o której ten film opowiada. Coś w nim z pewnością było. I pamiętam, że parę dni później w jakimś programie zacytowano list jakiegoś widza-kobiety, która napisała do tv, że emisję tego filmu przeżyła osobiście, bo stanowił on odniesienie do jej własnego życia, że i ona przeżyła jakąś w pewnym sensie podobną historię.

Popularne posty z tego bloga

O ekranizacjach "Jane Eyre" ze szczególnym wskazaniem na jedną

Powstało wiele ekranizacji powieści Charlotte Bronte "Jane Eyre". Ja sama znam ich osiem. Wersje pełnometrażowe to: z 1943 r. z Orsonem Wellesem, z 1970 r. z Georgem C. Scottem i Susannah York, z 1996 r. w reż. Franco Zefirelli`ego z Williamem Hurtem i Charlotte Gainsburg, z 1997 r. z Ciaranem Hindsem i Samanthą Morton oraz najnowszą z 2011 r. z Michaelem Fassbenderem i Mią Wasikowską (pisałam już o niej na tym blogu). Znam też ekranizacje tej powieści, które powstały w postaci miniseriali: z 1983 r. z Timothy Daltonem i Zelah Clark, z 2006 r. z Toby Stephensem i Ruth Wilson, a wreszcie wersję czeską pt. "Jana Eyrova" z 1972 roku. Mam więc, jak widać, niejakie porównanie. Nie wszystkie oglądałam ostatnio, ale w ciągu ostatnich kilku dni przypomniałam sobie cztery. W wersji z 1970 roku z Georgem C. Scottem i Susannah York bardzo podobał mi się główny motyw muzyczny - utwór, który trudno zapomnieć - temat miłosny. Film trwa półtorej godziny. Zaczyna się z chwil...

Tajemnica Abigel

Ten film pamiętam do dziś. Było to w latach 80., kiedy prawdopodobnie dwukrotnie pokazywano w naszej telewizji ten 4-odcinkowy węgierski serial. Serial opowiada o węgierskiej nastolatce, którą w czasie II WŚ ojciec musiał dla bezpieczeństwa umieścić w surowej szkole religijnej na prowincji. Gina początkowo buntuje się przeciwko szkolnym rygorom i czuje się wyobcowana wśród innych uczennic, próbuje uciekać; ostatecznie pojmuje powagę sytuacji. Jej powiernikiem staje się stojąca w ogrodzie statua postaci zwanej Abigél, która według miejscowej tradycji pomaga osobom pozostawiającym w trzymanym przez posąg naczyniu ukryte karteczki z życzeniami. Czy to tylko szkolna, dziecięca legenda, czy też ktoś naprawdę odbiera pozostawiane u Abigél wiadomości? Akcja dzieje się w czasie II wojny światowej na pensji dla dziewcząt, prowadzonej przez surowego dyrektora i siostry diakonisy. Przywieziona tu przez swego ojca, generała, i pozostawiona na czas bliżej nieokreślony, Georgina Vitay źle się czuj...

When call the heart...

Zanim opowiem o serialu "When call the heart", powstałym na motywach książki o tym samym tytule, kilka słów wstępu. Pisarka Janette Oke to córka pionierów, urodzona w kanadyjskim stanie Alberta w 1935 roku. Jest autorką ponad 70 powieści, z których 32 zostało przetłumaczonych na 14 języków. Jest laureatką nagród Stowarzyszenia Wydawców Chrześcijańskich za znaczący wkład w literaturę. Ma fanów na całym świecie. O tej kanadyjskiej pisarce dowiedziałam się kilka lat temu po obejrzeniu filmu "Miłość przychodzi powoli" (Love come softly). Jego fabuła jest prosta: młode małżeństwo: Marty i Aaron Claridge'owie wyruszają na Zachód w poszukiwaniu miejsca na dom i na założenie rodziny. Niestety Aaron ginie. Jako że zima jest coraz bliżej, Marty nie ma możliwości powrotu na Wschód. Samotny wdowiec - Clark Davis, wychowujący około dziewięcioletnią córkę Missie, proponuje, by Marty wyszła za niego za mąż i przeczekała w ten sposób do wiosny. W zamian za opiekę nad domem i...