Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą Komedie obyczajowe

Filmy na święta - na wesoło i na smutno o miłości

Jaki powinien być film na święta? Komedia romantyczna? Melodramat? Dramat obyczajowy? A może kostiumowiec? Każdy wybierze pewnie coś innego. Opowiem o tych filmach, które ja wybrałam na tegoroczne święta Bożego Narodzenia. Oczywiście wszystkie będą o miłości. ;) Po pierwsze komedie, bo święta to dla mnie czas, gdy odrywam się od szarzyzny codziennego życia. Dwa pierwsze to filmy ze świętami w tle. "Dwanaście choinek" przypomina mi nieco pomysłem słynny "Masz wiadomość". Głównymi bohaterami są tym razem nie właścicielka księgarni ale bibliotekarka oraz deweloper, który chce zburzyć stary budynek stojący na Manhattanie, gdzie mieści się jej książkowe królestwo, i zbudować w tym miejscu luksusowy loft. Bohaterka, która nie może się pogodzić z tą decyzją, postanawia walczyć. A czas ma zaledwie do Wigilli. Ogłasza więc konkurs na najpiękniejszą choinkę, jego uczestnicy mają wybrać pomysł na dekorację, który ma jakiś związek z tą właśnie biblioteką. Zgłaszają się lud...

Dziewczyny z kalendarza (Calendar Girls)

"Kwiaty Yorkshire są jak kobiety Yorkshire. Każdy etap ich rozwoju jest piękniejszy niż poprzedni. A najpiękniejsze są w ostatniej fazie... A potem wiedną..." Film "Dziewczyny z kalendarza" został zainspirowany prawdziwą historią jedenastu kobiet w średnim wieku (45-60 lat). Mąż jednej z nich właśnie umarł na białaczkę. Pogrążona w rozpaczy kobieta chce jednak w jakiś sposób pomóc rodzinom innych osób chorych na raka. Wraz z przyjaciółką wpada na pomysł, aby pozować do kalendarza dla Women's Institute, a zarobione w ten sposób pieniądze przeznaczyć na szczytny cel. Na zdjęciach 11 pań ma grać na fortepianie, piec, robić na drutach czyli pokazywać typowe rzeczy, które robią kobiety w ich wieku. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że panie mają pozować... nago. Tytuł filmu wskazywałby na wesołą historię o perypetiach młodych i pięknych modelek. Tymczasem to historia o życiu i jego smutnych, a czasem przyjemnych chwilach. W dodatku oparta na...

Marley i ja

Ten film jest reklamowany jakby była to komedia z szalonym psem w tle, choć tak naprawdę to film obyczajowy z elementami komediowymi. To w rzeczywistości opowieść o tworzeniu rodziny, o życiu w rodzinie, o małżeństwie, o podejmowaniu trudnych wyborów, które okazują się najważniejsze w życiu. Bo nie są istotne plany, których się chcemy trzymać, jakieś przyjęte wcześniej założenia. Życie samo to weryfikuje, czasem trzeba z czegoś zrezygnować, z czegoś co wydaje się dla nas bardzo ważne, z naszych marzeń, z jakiejś części siebie, ale w zamian dostajemy coś innego, inne szczęście, które wcale nie jest gorsze, mniejsze, jest inne, może nawet lepsze? W życie Jenny i Johnego, którzy są świeżo po ślubie, wkracza mały rozkoszny szczeniak labradora, który jednak jest wielkim rozrabiaką, a z wiekiem nie traci nic ze swej energii, gryzie, psuje wszystko w domu, jest prawdziwym utrapieniem. Na świat przychodzą dzieci, rodzice próbują się dostosować do tej sytuacji, a pies jest dodatkowym kłopotem...