Przejdź do głównej zawartości

Trzeci tom "Głosu serca" czyli "Światło poranka" Janette Oke


Przeżywszy pierwszy rok na dalekim północnym zachodzie kraju, Elizabeth oraz Wynn, jej świeżo poślubiony mąż, funkcjonariusz Kanadyjskiej Królewskiej Policji Konnej, doświadczają nowych wyzwań. [..]  Wygląda na to, że marzenia Elizabeth o powiększeniu rodziny się nie spełnią. Czy wzajemna miłość, nadzieja na przyszłość oraz wiara w Boga przeprowadzą ich przez druzgocące rozczarowania?

    Nie pomyliłam się, licząc na to, że trzeci tom "Głosu serca" będzie tak dobry jak drugi. "Światło poranka" mnie nie rozczarowało. A może przywiązałam się do bohaterów, kanadyjskiej wioski i tej opowieści?

Akcja toczy się w dalszym ciągu w Beaver River. Zapasy docierają do jedynego w okolicy sklepu i trzeba je teraz sprawiedliwie rozdzielić pomiędzy mieszkańców, czym zajmuje się Wynn - funkcjonariusz Kanadyjskiej Królewskiej Policji Konnej.

Wkrótce Elizabeth podejmuje nowe wyzwanie - otwiera szkołę dla indiańskich dzieci, choć nie bez przygód i nie bez rozczarowań.

    Mijają kolejne zimy i lata, w wiosce rodzą się dzieci, ale młoda kobieta nie może cieszyć się własnym potomstwem, co pogrąża ją w smutku. Udaje się nawet do lekarza, by sprawdzić czy wszystko jest porządku. Czy dziecko jest im pisane? A może Bóg ma wobec nich inne plany? Wkrótce w wiosce umiera młoda Indianka, a jej mąż traper nie ma czasu zająć się dzieckiem, czy maleństwo zostanie z Elizabeth i Wynnem na zawsze? Co ich jeszcze czeka?

    Prawdę mówiąc jakoś polubiłam tę historię. Tak jak pisałam przy okazji drugiego tomu, ta powieść nie lukruje rzeczywistości, pokazuje problemy, z jakimi borykają się osadnicy w surowym klimacie z dala od miast. Czekam więc na kolejny tom. ;)

Komentarze

Beata Woźniak pisze…
Wstyd się przyznać, ale za książki jeszcze się nie zabrałam. Żyję serialem :)
Pozdrawiam serdecznie
Gosia pisze…
Wcale Ci się nie dziwię. ;) Choć, jak pisałam, serial nie ma nic wspólnego z książką. Ale do serialu też się przywiązałam. :)

Pozdrawiam serdecznie

Popularne posty z tego bloga

O ekranizacjach "Jane Eyre" ze szczególnym wskazaniem na jedną

Powstało wiele ekranizacji powieści Charlotte Bronte "Jane Eyre". Ja sama znam ich osiem. Wersje pełnometrażowe to: z 1943 r. z Orsonem Wellesem, z 1970 r. z Georgem C. Scottem i Susannah York, z 1996 r. w reż. Franco Zefirelli`ego z Williamem Hurtem i Charlotte Gainsburg, z 1997 r. z Ciaranem Hindsem i Samanthą Morton oraz najnowszą z 2011 r. z Michaelem Fassbenderem i Mią Wasikowską (pisałam już o niej na tym blogu). Znam też ekranizacje tej powieści, które powstały w postaci miniseriali: z 1983 r. z Timothy Daltonem i Zelah Clark, z 2006 r. z Toby Stephensem i Ruth Wilson, a wreszcie wersję czeską pt. "Jana Eyrova" z 1972 roku. Mam więc, jak widać, niejakie porównanie. Nie wszystkie oglądałam ostatnio, ale w ciągu ostatnich kilku dni przypomniałam sobie cztery. W wersji z 1970 roku z Georgem C. Scottem i Susannah York bardzo podobał mi się główny motyw muzyczny - utwór, który trudno zapomnieć - temat miłosny. Film trwa półtorej godziny. Zaczyna się z chwil...

Tajemnica Abigel

Ten film pamiętam do dziś. Było to w latach 80., kiedy prawdopodobnie dwukrotnie pokazywano w naszej telewizji ten 4-odcinkowy węgierski serial. Serial opowiada o węgierskiej nastolatce, którą w czasie II WŚ ojciec musiał dla bezpieczeństwa umieścić w surowej szkole religijnej na prowincji. Gina początkowo buntuje się przeciwko szkolnym rygorom i czuje się wyobcowana wśród innych uczennic, próbuje uciekać; ostatecznie pojmuje powagę sytuacji. Jej powiernikiem staje się stojąca w ogrodzie statua postaci zwanej Abigél, która według miejscowej tradycji pomaga osobom pozostawiającym w trzymanym przez posąg naczyniu ukryte karteczki z życzeniami. Czy to tylko szkolna, dziecięca legenda, czy też ktoś naprawdę odbiera pozostawiane u Abigél wiadomości? Akcja dzieje się w czasie II wojny światowej na pensji dla dziewcząt, prowadzonej przez surowego dyrektora i siostry diakonisy. Przywieziona tu przez swego ojca, generała, i pozostawiona na czas bliżej nieokreślony, Georgina Vitay źle się czuj...

When call the heart...

Zanim opowiem o serialu "When call the heart", powstałym na motywach książki o tym samym tytule, kilka słów wstępu. Pisarka Janette Oke to córka pionierów, urodzona w kanadyjskim stanie Alberta w 1935 roku. Jest autorką ponad 70 powieści, z których 32 zostało przetłumaczonych na 14 języków. Jest laureatką nagród Stowarzyszenia Wydawców Chrześcijańskich za znaczący wkład w literaturę. Ma fanów na całym świecie. O tej kanadyjskiej pisarce dowiedziałam się kilka lat temu po obejrzeniu filmu "Miłość przychodzi powoli" (Love come softly). Jego fabuła jest prosta: młode małżeństwo: Marty i Aaron Claridge'owie wyruszają na Zachód w poszukiwaniu miejsca na dom i na założenie rodziny. Niestety Aaron ginie. Jako że zima jest coraz bliżej, Marty nie ma możliwości powrotu na Wschód. Samotny wdowiec - Clark Davis, wychowujący około dziewięcioletnią córkę Missie, proponuje, by Marty wyszła za niego za mąż i przeczekała w ten sposób do wiosny. W zamian za opiekę nad domem i...