Przejdź do głównej zawartości

Magnat

Książka mojej ulubionej pisarki Marii Rodziewiczówny z 1900 roku, rozwija wątek konfrontacji dwóch światów i straconych złudzeń. I jak większość jej powieści czyta się świetnie. Fabuła wciąga, bohater jest posągowy, niemal mityczny, w czym przypomina Marka Czertwana z "Dewajtis". Jego walka o honor jest imponująca, choć wielkopańskie ambicje podobały mi się już nieco mniej.
Tytuł może mylić, (tym bardziej że jest film pod tym tytułem, który mówi o czymś zupełnie innym), bo nie o magnacie tu mowa, ale o zubożałym ziemianinie, który zostaje rządcą u bogatej magnatki Wojewódzkiej. Po jej śmierci jest przez jej rodzinę niesłusznie oskarżony o kradzież gotówkowego spadku. Wyjeżdża na swojej czystej krwi klaczy (wykupił jej matkę przed śmiercią) w poszukiwaniu ziemi i pracy, pamiętając jednak o zemście za to posądzenie i plamę na honorze. Chce być wreszcie na swoim, nie pracować za pieniądze, więc kupuje korzystnie majątek Mniszew. Nie straszny mu widok trzech mogił przed gankiem, który wszystkich potencjalnych nabywców tej ziemi odstraszał, nawet daje na mszę za duszę dawnych właścicielek. Wreszcie jest na swoim. Może wziąć się do pracy i sprowadzić matkę i sierotę Józię, którą przygarnęli. W okolicy Mniszewa mieszka jego krewny, dzięki któremu Aleksander poznaje towarzystwo. Jest tam także hrabianka Gizela, w której bohater się zakochuje. Hrabianka jednak igra z uczuciami zubożałego szlachcica, w czym przypomina Izabelę Łęcką. Bawi ją i fascynuje tak odmienny od tych których zna mężczyzna, ale małżeństwo to jednak poważna sprawa i trzeba wybrać rozsądnie. Trudno jej wyjść poza swoją sferę, Aleksandra traktuje głównie jak rządcę. Jednak dla niego to wielka miłość, z której nie potrafi się otrząsnąć. Okoliczne towarzystwo docenia zdolności Aleksandra i podziwia go za to jak sobie radzi z Mniszewem. Każdy go chce jako rządcę swego majątku, ale on przyjmuje za punkt honoru, żeby nigdy już nie pracować u nikogo za pieniądze. Jednak dobroczyńcom i przyjaciołom pomaga. W tym Gizeli.... Bohater mi się bardzo podobał, choć nie jest kryształową postacią. Jest dość gwałtowny i pamiętliwy. Nie potrafi znieść zniewagi i musi się zemścić na tych, którzy sponiewierali jego honor. Nie mogę mu jednak darować miłości do tej pustej arystokratki - Gizeli. Miałam nadzieję, że się w końcu opamięta. Żal mi też było Mniszewa i tej staruszki, która wprowadziła się do tego domu i jej dalszych smutnych losów. Zakończenie mogło być zupełnie inne. To tak jakby Aleksander nie myślał o Józi, o matce. Tylko o tej nierozsądnej miłości. Jakby ta ostatni ujma na honorze była dla niego nie do wytrzymania...

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Polskie kryminały z górami w tle

     W ciągu ostatnich trzech lat przeczytałam bardzo dużo książek, w większości były to kryminały. Nie opisywałam ich na blogu, ale w zeszycie, w którym ostatnio prowadzę zapiski. Muszę przyznać, że jakość polskich kryminałów jest bardzo różna. Kiedy patrzę na listę autorów, których książki przeczytałam, to wśród ulubionych pisarzy znaleźli się: Małgorzata Rogala (19 książek), Robert Małecki (15 książek), Mieczysław Gorzka (14 książek), Jędrzej Pasierski (11 książek), Tomasz Duszyński (10 książek), Marek Stelar (10 książek), Krzysztof Bochus (9 książek), Krzysztof Koziołek (9 książek), Przemysław Borkowski (8 książek), Katarzyna Wolwowicz (8 książek) i Ida Żmiejewska (8 książek). Na pewno sięgnę po prawie każdy, którego akcja toczy się w górach.  Stąd moja subiektywna lista górskich kryminałów, większość jest wartych polecenia. Kolejność w sumie jest przypadkowa.  1. Sławek Gortych - cała Karkonoska Seria Kryminalna.  Uwielbiam Karkonosze, a dodatkowo atm...

O ekranizacjach "Jane Eyre" ze szczególnym wskazaniem na jedną

Powstało wiele ekranizacji powieści Charlotte Bronte "Jane Eyre". Ja sama znam ich osiem. Wersje pełnometrażowe to: z 1943 r. z Orsonem Wellesem, z 1970 r. z Georgem C. Scottem i Susannah York, z 1996 r. w reż. Franco Zefirelli`ego z Williamem Hurtem i Charlotte Gainsburg, z 1997 r. z Ciaranem Hindsem i Samanthą Morton oraz najnowszą z 2011 r. z Michaelem Fassbenderem i Mią Wasikowską (pisałam już o niej na tym blogu). Znam też ekranizacje tej powieści, które powstały w postaci miniseriali: z 1983 r. z Timothy Daltonem i Zelah Clark, z 2006 r. z Toby Stephensem i Ruth Wilson, a wreszcie wersję czeską pt. "Jana Eyrova" z 1972 roku. Mam więc, jak widać, niejakie porównanie. Nie wszystkie oglądałam ostatnio, ale w ciągu ostatnich kilku dni przypomniałam sobie cztery. W wersji z 1970 roku z Georgem C. Scottem i Susannah York bardzo podobał mi się główny motyw muzyczny - utwór, który trudno zapomnieć - temat miłosny. Film trwa półtorej godziny. Zaczyna się z chwil...

Rodzina Połanieckich - polski film kostiumowy

Pełna ciepła i liryzmu miłosna historia, a w tle ziemiańskie dworki i Warszawa końca XIX wieku. Realistyczny obraz miłości wielkiej, ale trudnej. Opowieść o tradycji i przywiązaniu do rodzinnych stron, godności i honorze, utrzymana w nastrojowo- refleksyjnym klimacie. W Polsce nie kręci się zbyt wielu filmów kostiumowych, a właściwie w ostatnich latach nie kręci się ich wcale. Bum na podobne produkcje nastąpił w latach 70., kiedy to powstało kilka z nich, a wśród nich "Rodzina Połanieckich" - ekranizacja powieści noblisty, Henryka Sienkiewicza, o czym przypomina czołówka serialu. Powieść powstała w 1895 roku, nie jest co prawda arcydziełem, ale film jest moim zdaniem jednym z najlepszych polskich filmów kostiumowych, na równi z ekranizacją "Lalki" wg powieści Bolesława Prusa. Trudno oczywiście porównywać polskie dokonania z dorobkiem telewizji BBC, która specjalizuje się m.in. w produkcji kostiumowców, jednak zaletą naszych produkcji jest to, że opowiadają o XIX wi...