Przejdź do głównej zawartości

Perswazje 2022 (czyli obejrzeć i zapomnieć)

    W 2022 roku Netflix pokusił się o ekranizację "Perswazji" - powieści Jane Austen z 1817 roku. 
To druga - po "Dumie i Uprzedzenie" - moja ulubiona powieść tej autorki. Dojrzała historia o utraconej miłości. 
 
Ponieważ film wyprodukował Netflix, wiadomo było mniej więcej czego można się spodziewać. Jednak rzeczywistość przerosła moje wyobrażenia. 

Opis na filmwebie mówi sam za siebie: Mieszkająca ze swoją snobistyczną rodziną na skraju bankructwa Anne Elliot jest bezkompromisową kobietą o nowoczesnej wrażliwości. Gdy w jej życiu ponownie pojawia się Frederick Wentworth — przystojniak, którego kiedyś odprawiła z kwitkiem — Anne musi dokonać trudnego wyboru. Czy zdecyduje się zostawić za sobą przeszłość, czy posłucha głosu serca i da miłości drugą szansę? 
Reżyseria: Carrie Cracknell, scenariusz: Ron Bass i Alice Victoria Winslow.

Po pierwsze wersja mocno uwspółcześniona, chodzi o stroje a przede wszystkim o zachowanie głównej bohaterki.

Po drugie - nagromadzenie czarnoskórych aktorów jest przytłaczające, ahistoryczne i głupie. 

Przyjaciółkę Anny - Lady Russel gra Nikki Amuka-Bird z Nigerii. Czarnoskóry jest kapitan Benwick, ciemną karnację mają: Charles Musgrove (Benjamin Harvey Bailey Smith pochodzący z Jamajki) oraz Luiza (Nia Towle) i Henrietta Musgrove (Izuka Hoyle) oraz jakby tego było mało - pastor też musiał być czarnoskóry. 
Z kolei kuzyna Elliota (angielskiego szlachcica, dziedzica tytułu) zagrał Henry Golding z Malezji - jednym słowem Azjata też musiał się pojawić. 

Co to ma wspólnego z Jane Austen? Zupełnie nic, ale twórcy filmu się tym nie przejmują; ważne, że jest poprawnie politycznie. Parytet musi być.

Po trzecie grająca Anne Elliot Dakota Johnson to współczesna singielka z instagramu, bardziej by pasowała do jakiejś komedii romantycznej niż do kostiumowej ekranizacji XIX-wiecznej prozy angielskiej. 

W dodatku twórcy filmu wymyślili sobie, że Anna będzie przemawiała do kamery. Już zbliżenia na twarz w poprzednich "Perswazjach" były irytujące, a tu mamy potrojenie tego efektu. W scenie, gdy podsłuchuje Fredericka i Luizę, czy tylko ja mam wrażenie, że podciąga sukienkę, jakby chciała zrobić siku pod drzewem? W dodatku Anna pije wino prosto z butelki i płacze w wannie, zupełnie jakby była jakąś Bridget Jones. Gdzie jej do powściągliwej, subtelnej, wyważonej, raczej melancholijnej Anny z powieści Austen, która czuje, że miała w życiu szansę na miłość i szczęście, ale ją straciła,  prawdopodobnie bezpowrotnie. 

Jakieś plusy by się w tej "ekranizacji" znalazły:
Nie mam większych zastrzeżeń do kilku postaci. Frederica Wentwortha zagrał brytyjsko-amerykański aktor Cosmo Jardis - jest wystarczająco przystojny i ogorzały, jak przystało na marynarza. 
Bardzo dobrze wypada Richard E. Grant w roli sir Waltera Elliota - chyba najlepsza kreacja aktorska w tym filmie. Nieźle dobrane są postaci Mary Elliot  - jest wystarczająco denerwująca i egoistyczna (Mia McKenna-Bruce) oraz  Elizabeth Elliot (Yolanda Kettle). Co do pani Clay, jakoś bardziej mi odpowiadały chudsze aktorki w tej roli, a tu mamy nieco pulchną, ale nie ma to w sumie wielkiego znaczenia. Co dziwne, jedna z ostatnich scen to właśnie ślub pana Elliota (kuzyna) z panią Clay. Tyle że on szukał majątku, więc na to mu taki marny ożenek?

Jest w tej wersji więcej bezpośrednich rozmów Anny i Fredericka, w tym na plaży, po której to rozmowie Anna wchodzi do morza w sukience. Prawdę mówiąc, zastanawiałam się czy po tej scenie aktorka się nie rozchorowała, bo woda musiała być naprawdę zimna.

Twórcy filmu wykorzystali malowniczą scenerię tj. Lyme - spacer po Cobb, starożytnym murze nadmorskim (choć już myślałam, ze poprzestaną na kamienistej plaży), gdzie miał miejsce upadek Luizy, jest też pokazany słynny Royal Crescent w Bath.


Scena gdy Anna czyta list od Fredericka pozostawiła mnie obojętną. Nie ma tu tego co poruszało w poprzednich ekranizacjach - głosu kapitana Wentwortha, czy to był Ciaran Hinds czy Rupert Penry-Jones - ta scena zawsze wzruszała. A tu absolutnie nic, zero jakichkolwiek uczuć.
Na końcu znowu Anna biegnie za Frederickiem, na szczęście nie ma tu maratonu.


Podsumowując, nie uważam, że obejrzenie "Perswazji" 2022 jest stratą czasu, są i dobre fragmenty, ale stopień zirytowania przy oglądaniu jest tak duży, że pogrąża całą produkcję. 
Czyli obejrzeć i zapomnieć.



Komentarze

Popularne posty z tego bloga

O ekranizacjach "Jane Eyre" ze szczególnym wskazaniem na jedną

Powstało wiele ekranizacji powieści Charlotte Bronte "Jane Eyre". Ja sama znam ich osiem. Wersje pełnometrażowe to: z 1943 r. z Orsonem Wellesem, z 1970 r. z Georgem C. Scottem i Susannah York, z 1996 r. w reż. Franco Zefirelli`ego z Williamem Hurtem i Charlotte Gainsburg, z 1997 r. z Ciaranem Hindsem i Samanthą Morton oraz najnowszą z 2011 r. z Michaelem Fassbenderem i Mią Wasikowską (pisałam już o niej na tym blogu). Znam też ekranizacje tej powieści, które powstały w postaci miniseriali: z 1983 r. z Timothy Daltonem i Zelah Clark, z 2006 r. z Toby Stephensem i Ruth Wilson, a wreszcie wersję czeską pt. "Jana Eyrova" z 1972 roku. Mam więc, jak widać, niejakie porównanie. Nie wszystkie oglądałam ostatnio, ale w ciągu ostatnich kilku dni przypomniałam sobie cztery. W wersji z 1970 roku z Georgem C. Scottem i Susannah York bardzo podobał mi się główny motyw muzyczny - utwór, który trudno zapomnieć - temat miłosny. Film trwa półtorej godziny. Zaczyna się z chwil...

When call the heart...

Zanim opowiem o serialu "When call the heart", powstałym na motywach książki o tym samym tytule, kilka słów wstępu. Pisarka Janette Oke to córka pionierów, urodzona w kanadyjskim stanie Alberta w 1935 roku. Jest autorką ponad 70 powieści, z których 32 zostało przetłumaczonych na 14 języków. Jest laureatką nagród Stowarzyszenia Wydawców Chrześcijańskich za znaczący wkład w literaturę. Ma fanów na całym świecie. O tej kanadyjskiej pisarce dowiedziałam się kilka lat temu po obejrzeniu filmu "Miłość przychodzi powoli" (Love come softly). Jego fabuła jest prosta: młode małżeństwo: Marty i Aaron Claridge'owie wyruszają na Zachód w poszukiwaniu miejsca na dom i na założenie rodziny. Niestety Aaron ginie. Jako że zima jest coraz bliżej, Marty nie ma możliwości powrotu na Wschód. Samotny wdowiec - Clark Davis, wychowujący około dziewięcioletnią córkę Missie, proponuje, by Marty wyszła za niego za mąż i przeczekała w ten sposób do wiosny. W zamian za opiekę nad domem i...

Polskie kryminały z górami w tle

     W ciągu ostatnich trzech lat przeczytałam bardzo dużo książek, w większości były to kryminały. Nie opisywałam ich na blogu, ale w zeszycie, w którym ostatnio prowadzę zapiski. Muszę przyznać, że jakość polskich kryminałów jest bardzo różna. Kiedy patrzę na listę autorów, których książki przeczytałam, to wśród ulubionych pisarzy znaleźli się: Małgorzata Rogala (19 książek), Robert Małecki (15 książek), Mieczysław Gorzka (14 książek), Jędrzej Pasierski (11 książek), Tomasz Duszyński (10 książek), Marek Stelar (10 książek), Krzysztof Bochus (9 książek), Krzysztof Koziołek (9 książek), Przemysław Borkowski (8 książek), Katarzyna Wolwowicz (8 książek) i Ida Żmiejewska (8 książek). Na pewno sięgnę po prawie każdy, którego akcja toczy się w górach.  Stąd moja subiektywna lista górskich kryminałów, większość jest wartych polecenia. Kolejność w sumie jest przypadkowa.  1. Sławek Gortych - cała Karkonoska Seria Kryminalna.  Uwielbiam Karkonosze, a dodatkowo atm...