Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z listopad, 2009

Kochankowie sztormowego morza

Anglia. XIX w. Amy Foster uważana jest za skrytą i smutną dziewczynę, ale pod tą maską kryje się prawdziwa namiętność - niewidoczna dla mieszkańców małego nadmorskiego miasteczka. Jej największą pasją jest zbieranie przedmiotów wyrzucanych przez morze na brzeg. Pewnego dnia w życiu Amy pojawia się Yanko - młody Ukrainiec, który opuścił rodzinne strony by szukać szczęścia w Ameryce. Młodzi zakochują się w sobie, ale nie wszystkim się to podoba..... Ten film ma niesamowity klimat. Ponury, dziki, smutny pejzaż, urwiste brzegi Kornwalii, wiatr, deszcz i sztorm. Małe nadmorskie miasteczko, z jego prostymi, purytańskimi, a jednak nietolerancyjnymi i w głębi duszy pełnymi nienawiści mieszkańcami. A wśród tego wszystkiego dwoje ludzi, którzy są inni, pokochali się, a jednak ta inność jest czymś, co przeszkadza, co trzeba napiętnować i z czego należy szydzić. Rachel Weisz gra samotną, zamkniętą w sobie dziewczynę, która kocha morze i to co od niego dostaje. Gromadzi te dziwne ale piękne pr...

Dzienniki Marii Dąbrowskiej t. 1 (1914-1932)

Dzienniki Marii Dąbrowskiej czytałam dawno temu, prawdopodobnie w czasie studiów, choć wtedy chyba tylko wybrane fragmenty. Pierwszy tom obejmuje pierwszy okres w życiu Marii Dąbrowskiej, przede wszystkim małżeństwo z Marianem Dąbrowskim, legionistą, potem majorem WP. Jest tu i miłość i przyjaźń, i zdrada, gdyż Dąbrowska nie była wierną żoną. Przyznaje się w dziennikach do zdrady, sugeruje, że mąż także miał jakiś flirt, ale prawdopodobnie nie było to nic poważnego. "Mówią, że trzeba poznać tego, z kim się ma żyć po ślubie jak z mężem. Ja myślę, że czy go się pozna przedtem czy później, z każdym można żyć dobrze, od nas to tylko zależy. Wdzięk i tragizm zarazem życia na tym polega, że właśnie prawie każdego człowieka można pokochać. Pokochać na umór, ponad wszystko i wszystkich - prawie nikogo". Pisarka relacjonuje spotkanie z Józefem Piłsudskim w 1916 roku. Wyraźnie widać, jak początkowa jej fascynacja tą postacią przekształca się z czasem w pewien dystans, wywołany wyda...

Narzeczony mimo woli (The Proposal)

Rzutka bizneswoman Margaret Tate (Sandra Bullock), podpora potężnego nowojorskiego wydawnictwa, postanawia wyjść za mąż za swego asystenta Andrew Paxtona (Ryan Reynolds), którego traktowała dotąd więcej niż bezceremonialnie. Zmuszają ją do tego fikcyjnego związku niespodziewane okoliczności. Kobieta jest Kanadyjką. Chce uzyskać amerykańskie obywatelstwo, ponieważ grozi jej deportacja z powodu zaniedbania procedur wizowych. Obsada: Sandra Bullock, Ryan Reynolds, Mary Steenburgen, Betty White, Craig T. Nelson . W ostatnim czasie mam na bakier z komediami romantycznymi. Generalnie lubię ten gatunek filmowy, ale ostatnio trafiam na takie produkcje, które mnie do siebie nie przekonują. Obejrzałam właśnie film "Narzeczony mimo woli". No i zachwycona nie jestem. Owszem, przyjemnie było popatrzeć, zwłaszcza, że widoki ładne (kręcone przeważnie w Massachusetts, a nie na Alasce - podobno ekipa musiała przemalować kilkanaście szyldów, by sklepy wyglądały na alaskańskie) i w sumie n...

Hard Land Of Wonder - Anita Lipnicka

"Hard Land Of Wonder" to pierwsza po siedmiu latach wyłącznej współpracy z Johnem Porterem płyta Anity Lipnickiej. "Zamiar był prosty: skonstruować prawdziwą emocjonalną bombę przy użyciu minimalistycznych środków wyrazu. I tak oto, na 15-lecie mojej działalności artystycznej, wychodzę do ludzi z płytą absolutnie debiutancką! Tak o niej myślę. Bo to mój pierwszy całkowicie autorski i przeze mnie wyprodukowany album" - opowiada Anita Lipnicka. Wokalistka tłumaczy tytuł albumu jako "Samotną krainę cudowności". Artystka zdradziła, że przed skomponowaniem tej płyty, nauczyła się grać na klawiszach, co miało ogromny wpływ na ostateczny kształt albumu. Po raz pierwszy Anita występuje również w roli wyłącznego producenta i autora przedsięwzięcia. Do nagrań artystka zaprosiła muzyków sesyjnych z Anglii. O niewielu polskich płytach mogę powiedzieć to, że słuchając ich mam wrażenie, że nie słucham polskiej płyty, lecz zagraniczną. Tak było w przypadku „Acoustic”...