Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z 2015

The Tide of Life

Pisałam już o kilku ekranizacjach powieści Catherine Cookson. Po dwukrotnym obejrzeniu niektórych z nich, uznałabym, że jedną z najciekawszych jest "The Tide of Life" (tytuł można przetłumaczyć jako "Fala życia") z 1996 roku. Trzeba tu zaznaczyć, że w ekranizacjach powieści Cookson, które były kręcone w latach 90. pojawiali się często bardzo znani dziś aktorzy. W głównych rolach wystąpili w tym filmie (co jest jego mocną stroną): Gillian Kearney, John Bowler oraz Ray Stevenson i James Purefoy. Akcja toczy się w nadmorskim mieście Tyneside w północno-wschodniej Anglii na początku XX wieku. Poznajemy 16-letnią Emily Kennedy, która pracuje jako gospodyni państwa McGilby. Jej ojciec wyruszył na morze, a matka znalazła sobie od razu pocieszenie w ramionach kochanka. Po śmierci pani domu wdowiec Sep McGilby prosi Emily, żeby w dalszym ciągu pracowała u niego. Wydaje się czymś niestosownym, że młoda dziewczyna ma zamieszkać w jednym domu z samotnym dojrzałym mężczyzną, ...

Wiktoriański kryminał "Morderstwo w dorożce"

Pewien mężczyzna zostaje znaleziony martwy w dorożce. Głównym podejrzanym staje się jego rywal w walce o serce pewnej damy, jednak wkrótce okazuje się, że prawda jest mniej oczywista i znacznie bardziej złowieszcza. Nie znałam dotąd angielskiego pisarza Fergusa Hume`a. Jak okazuje się, był dość płodnym twórcą, a jego pierwszą powieścią była właśnie opublikowana w 1886 roku "The Mystery of a Hansom Cab", która okazała się sukcesem. Za nią poszły następne utwory. Akcja "Morderstwa w dorożce" toczy się w Melbourne. Przypomina on jednak wiktoriański Londyn. Klimaty niczym z "Bleak House" Dickensa. Z jednej strony świat wyższych sfer, gdzie nikomu niczego nie brakuje, z drugiej strony zapuszczamy się w zaułki, gdzie pali się opium, sprzedaje się ciało i umiera z głodu lub na suchoty. Jak na prawdziwy kryminał przystało, chodzi o wyjaśnienie tajemnicy morderstwa Olivera Whyte`a (Brian Fitzgerald), który przybył do Melbourne dwa tygodnie wcześniej i poznał d...

"Emma" Charlotte Bronte

Charlotte Bronte pozostawiła kilka niedokończonych utworów. W tomie zatytułowanym "Niedokończone opowieści", który ukazał się na polskim rynku w ubiegłym roku, znalazła się "Emma" - powieść, którą zaczęła pisać w 1853 roku. Powstały jedynie 2 rozdziały zamieszczone na 20 stronach rękopisu. Utwór został wydany już po śmierci autorki w 1860 roku w kwietniowym numerze "The Cornhill Magazine" z przedmową Williama Thackeraya. "Wszyscy szukamy w życiu ideału" - tak rozpoczyna się ta niedokończona powieść. Narratorem jest wdowa Chalfont: "Nie jestem młoda, ale też nie jestem jeszcze stara. Nie ma srebra w moich włosach, ale ich żółty blask już znikł. Na mojej twarzy zmarszczki się dopiero pojawią, ale niemal zapomniałam te dni, kiedy była w rozkwicie. Bardzo młodo wyszłam za mąż. Przez piętnaście lat wiodłam życie, którego jakiekolwiek by były jego próby, nie można by było nazwać gnuśnym. Potem przez pięć lat byłam sama, a nie mając dzieci niep...

Charlotte Bronte i jej siostry śpiące

"Była gigantem, który jak wszyscy wielcy wymyka się jednoznaczności." Czytałam kilka biografii, których autorami byli pisarze i zawsze miały one w sobie jakąś wartość dodaną. Tak jest i w tym przypadku. Eryk Ostrowski to poeta, prozaik i eseista, a jego "Charlotte i jej siostry śpiące" czyta się jak powieść. Ona wciąga, wchłania, intryguje, przenika. Wiele już napisano o fenomenie sióstr Bronte, zresztą autor książki powołuje się na swoje poprzedniczki: Annę Przedpełską-Trzeciakowską (autorkę "Na plebani w Haworth") i Ewę Kraskowską ("Siostry Bronte"), cytuje fragmenty biografii ich autorstwa (czytałam je kilka lat temu, zwłaszcza ta pierwsza jest godna polecenia). Jednak Ostrowski rozważa ten temat w nieco inny sposób. Przedstawia koncepcję, która świtała już w głowach krytyków literackich w XIX wieku, a później została zapomniana. Tę książkę, pomimo że ma ponad 600 stron, przeczytałam prawie dwukrotnie. Dlaczego? Gdy czytałam ją po raz pie...

"Profesor" Charlotte Bronte

Ku swojemu zdumieniu zauważyłam, że nie opisałam na blogu książki Charlotte Bronte "Profesor", którą przeczytałam wiele miesięcy temu. Postanowiłam jednak nadrobić ten brak, ale żeby zrobić to z lepszym skutkiem, przeczytałam tą książkę ponownie. Pierwsza powieść Charlotte Brontë, wydana w Anglii dopiero po śmierci autorki. Głównym bohaterem i narratorem jest ambitny młody mężczyzna, który wszystko, do czego doszedł, zawdzięcza jedynie własnej pracy. William Crimsworth odrzuca swe arystokratyczne dziedzictwo i wyrusza do Brukseli, by tam znaleźć szczęście. Zostaje nauczycielem języka angielskiego w szkole z internatem dla młodych panien . Nieco inne są moje odczucia po ponownej lekturze tej powieści. Pamiętam, jak za pierwszym razem zirytowało mnie zakończenie tej historii, wydawało mi się blade i nieadekwatne w stosunku do wcześniejszej pasji, z jaką była opisywana historia Williama Cromswortha. Denerwowała mnie także podległość i poddaństwo ukochanej profesora wobec nie...

O ekranizacjach "Jane Eyre" ze szczególnym wskazaniem na jedną

Powstało wiele ekranizacji powieści Charlotte Bronte "Jane Eyre". Ja sama znam ich osiem. Wersje pełnometrażowe to: z 1943 r. z Orsonem Wellesem, z 1970 r. z Georgem C. Scottem i Susannah York, z 1996 r. w reż. Franco Zefirelli`ego z Williamem Hurtem i Charlotte Gainsburg, z 1997 r. z Ciaranem Hindsem i Samanthą Morton oraz najnowszą z 2011 r. z Michaelem Fassbenderem i Mią Wasikowską (pisałam już o niej na tym blogu). Znam też ekranizacje tej powieści, które powstały w postaci miniseriali: z 1983 r. z Timothy Daltonem i Zelah Clark, z 2006 r. z Toby Stephensem i Ruth Wilson, a wreszcie wersję czeską pt. "Jana Eyrova" z 1972 roku. Mam więc, jak widać, niejakie porównanie. Nie wszystkie oglądałam ostatnio, ale w ciągu ostatnich kilku dni przypomniałam sobie cztery. W wersji z 1970 roku z Georgem C. Scottem i Susannah York bardzo podobał mi się główny motyw muzyczny - utwór, który trudno zapomnieć - temat miłosny. Film trwa półtorej godziny. Zaczyna się z chwil...

Death comes to Pemberley

Sześć lat po ślubie Elizabeth i Fitzwilliam wiodą szczęśliwe życie w rodzinnej posiadłości Pemberley, wychowując syna. Sielankę przerywa niezapowiedziana wizyta nieokiełznanej siostry Lizzie, Lydii i jej męża, Wickhama, który zostaje oskarżony o zabójstwo swojego przyjaciela. Skandal zagraża nie tylko dobremu imieniu całej rodziny, ale i szczęściu Darcych. Podchodziłam to tego filmu jak pies do jeża. "Duma i Uprzedzenie" to jedna z moich ulubionych książek, czytałam ją wiele razy, a ekranizacja z 1995 roku jest prawie doskonała. Nie za bardzo lubię wariacje na temat, od których roi się ostatnio, czyli kontynuacje powieści Austen, które piszą ci, którzy chcą zarobić na sławie innych. Słyszałam i o "Death comes to Pemberley", który napisała P.D. James, i nie zamierzalam 3-odcinkowego serialu nakręconego na podstawie tej książki oglądać. A jednak recenzja zamieszczona na innym blogu tak mnie zachęciła, że postanowiłam zmienić swoje postanowienie. I, o dziwo, nie po...

"Niewidzialna korona" czyli o tym jak fascynująca może być historia Polski

"Królestwo to więcej niż król". Akcja "Niewidzialnej korony" toczy się w latach 1296-1306, to okres bezkrólewia po śmierci Przemysła II oraz panowania czeskich Przemiślidów. Druga z cyklu książek Elżbiety Cherezińskiej "Odrodzone Królestwo" jest równie interesująca jak pierwsza. To jednak za słabe słowo, chciałoby się rzecz: ekscytująca, intrygująca, emocjonująca. Właśnie taka może być historia Polski opowiedziana przez zdolnego autora. A Cherezińska ma dar opowiadania, uwodzenia, przyciągania uwagi czytelnika. To co od razu rzuciło mi się jednak w oczy, to różnica między drugim tomem a pierwszym. "Korona śniegu i krwi" jest w jakiś sposób opowieścią rycerską, opowieścią o przyjaźni i rywalizacji. Minezingerzy, turnieje, rycerze króla Artura, Lancelot i książę Henryk IV Prawy, który jest równie ciekawą postacią co Przemysł II. Druga część jest inna i kluczowa jest w niej ta część przygodowa - frapująca opowieść o Małym Księciu - Władysławie...