Przejdź do głównej zawartości

Muskając aksamit (Tipping the Velvet)

"Muskając aksamit" (Tipping the Velvet) to trzyodcinkowy miniserial nakręcony przez BBC, według powieści Sarah Waters i scenariusza Andrew Daviesa, mistrza filmów kostiumowych.
Tę ekranizację postanowiłam obejrzeć dla Hugh Bonneville`a, który w zasadzie ma tu epizodyczną, ale bardzo sympatyczną rolę i pojawia się dopiero w trzecim odcinku. Ale film mnie na tyle wciągnął, że oglądałam go z dużym zainteresowaniem.

Opowiada historię Nancy Astley (Rachael Stirling), młodej dziewczyny, która pracuje jako kucharka w nadmorskiej restauracji swojego ojca, ale tylko do czasu, kiedy poznaje Kitty Butler (Keeley Hawes). Kitty śpiewa w przebraniu męskim w teatrze. Pod wpływem uczuć jakie Nancy odkrywa w sobie w stosunku do Kitty, młoda panienka Astley przechodzi całkowitą transformację i zaczyna swoją siedmioletnią podróż w odkrywaniu siebie.

Film ma świetną obsadę kobiecą. W głównych rolach wystąpiły: Rachael Stirling, Keeley Hawes, Jodhi May, Anna Chancellor, Sally Hawkins.
Akcja dzieje się w wiktoriańskiej Anglii, w latach 80. Młoda dziewczyna "od ostryg" zostaje oczarowana i niejako uwiedziona przez piosenkarkę rewiową Kitty Butler, która występuje w męskim przebraniu. Nan ją podziwia, chodzi na jej występy, podoba jej się jej sposób ubierania, jej swoboda, i chce być przy niej. Z czasem kobiety zaczynają na scenie występować razem, odgrywając parę kumpli. Oczywiście wszystko to jest podszyte dwuznacznością, a ich występy cieszą się dużym wzięciem wśród widzów. Kobiety zostają kochankami...
Nie będę opowiadać fabuły, żeby nie odbierać przyjemności oglądania, w każdym razie młodziutka Nan stopniowo dojrzewa, jej koleje losu są zmienne, poznaje smak miłości, zdrady, musi pracować na swoje utrzymanie, wykorzystując swój męski image.

Ekranizacja jest naprawdę dobrze zrobiona, widać rękę Daviesa i BBC. Oczywiście są sceny miłosne (podobno aktorki, żeby je zagrać, musiały znieczulić się alkoholem), są sceny nieco perwersyjne (gł. w drugim odcinku). Są głębokie uczucia, rozczarowania i dramaty miłosne. Ale całe szczęście to wszystko jest okraszone humorem, przez co nie jest ani zbyt patetycznie, ani zbyt melodramatycznie i nie nazbyt perwersyjnie, choć chwilami pikantnie....

Wiele scen w tym filmie jest bardzo dobrych, zapadają w pamięć, np scena z różą czy pierwsza rozmowa Kitty z Nan. Ładnie jest także nakręcona ich pierwsza scena miłosna. Piękne są kostiumy. I zdjęcia. Świetna rola Rachael Stirling w roli Nan, a także Keeley Hawes w roli Kitty Butler. Trzeba przyznać, że obie panie bardzo ładnie wyglądają w męskich przebraniach. Keeley Hawes przydała postaci Kitty Butler wiele magnetycznego uroku i trudno się dziwić, że Nan uległa jej hipnotyzującemu spojrzeniu i słowom, które wracają często w jej wspomnieniach. A przy tym ma słodki, delikatny głos - idealnie pasuje do tej roli.Interesująca jest także Anna Chancellor w roli bogatej damy, która ma specyficzne upodobania i urządza ekstrawaganckie przyjęcia z przedstawieniami dla swojego dekadenckiego towarzystwa.
Film jest godny polecenia, ale uprzedzam - nie każdemu będzie się podobał, niejednego zgorszy, bo jest pikantny, ale mnie się podobał. Historia Nan mnie wciągnęła i bardzo byłam ciekawa, jak się to wszystko zakończy. Ten obraz to dodatkowy przyczynek do dyskusji o wiktoriańskiej moralności i tego co się działo wtedy niejako "podskórnie", to podwójne dno życia codziennego, ukryte głęboko w zakamarkach nocy, prywatnych domów i teatrzyków rewiowych.

Muszę powiedzieć, że to drugi obraz, który oglądałam, nakręcony według powieści Sarah Waters (pierwsza była ekranizacja "Fingersmith" czyli "Złodziejki" z Sally Hawkins, która podobała mi się średnio). W porównaniu z nią, "Muskając aksamit" to świetny film. Ciekawa jest muzyka, wydaje się, zwłaszcza na początku, zbyt współczesna, ale główny motyw słyszy się długo w uszach i jakoś widza uwodzi. Zresztą wszystkie motywy muzyczne są tu fantastyczne, przydają całości wiele uroku i sprawiają, że sam obraz bardzo dzięki nim zyskuje. Żałuję, że nie ukazał się normalny soundtrack, tylko pod tyt. "Tipping the Velvet" wybór piosenek rewiowych, wśród których niestety nie ma tych wykorzystanych w miniserialu. W związku z tym sama musiałam sobie taki soundtrack przygotować, żeby się cieszyć ścieżką dźwiękową z filmu ;) Jej twórcą jest Andrew Johnson - ten sam, który zilustrował muzycznie "Our Mutual Friend", "House of the Mirth" i "Becoming Jane".

Polecam, ale na własną odpowiedzialność. Chyba sięgnę do książki, według której powstał film, tym bardziej, że przeczytałam, że:
Sarah Waters jest znawczynią powieści wiktoriańskiej. Rozpoczęła pisanie powieści "Tipping the Velvet" podczas zbierania materiałów do pracy doktorskiej. Zaintrygował ją wiktoriański światek rewii, zaczęła intensywnie tropić i studiować obraz codziennego życia epoki, rozwój ruchu sufrażystek i początki zainteresowania socjalizmem. Wielką zaletą jej małomiasteczkowego pochodzenia okazało się zachowanie szczególnej, gotyckiej wrażliwości, która wpłynęła na jej spojrzenie na świat i zainteresowanie epoką wiktoriańską. Nie dziwi więc fakt, że akcję swoich trzech dotychczasowych powieści umieściła w XIX-wiecznej Anglii. Jest autorką powieści: - Muskając aksamit (Tipping the Velvet), 1998 - Niebanalna więź (Affinity), 1999 - Złodziejka (Fingersmith), 2002 i rozgrywająca się już w l. 40. XX wieku: - Pod osłoną nocy (The Night Watch), 2006.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

O ekranizacjach "Jane Eyre" ze szczególnym wskazaniem na jedną

Powstało wiele ekranizacji powieści Charlotte Bronte "Jane Eyre". Ja sama znam ich osiem. Wersje pełnometrażowe to: z 1943 r. z Orsonem Wellesem, z 1970 r. z Georgem C. Scottem i Susannah York, z 1996 r. w reż. Franco Zefirelli`ego z Williamem Hurtem i Charlotte Gainsburg, z 1997 r. z Ciaranem Hindsem i Samanthą Morton oraz najnowszą z 2011 r. z Michaelem Fassbenderem i Mią Wasikowską (pisałam już o niej na tym blogu). Znam też ekranizacje tej powieści, które powstały w postaci miniseriali: z 1983 r. z Timothy Daltonem i Zelah Clark, z 2006 r. z Toby Stephensem i Ruth Wilson, a wreszcie wersję czeską pt. "Jana Eyrova" z 1972 roku. Mam więc, jak widać, niejakie porównanie. Nie wszystkie oglądałam ostatnio, ale w ciągu ostatnich kilku dni przypomniałam sobie cztery. W wersji z 1970 roku z Georgem C. Scottem i Susannah York bardzo podobał mi się główny motyw muzyczny - utwór, który trudno zapomnieć - temat miłosny. Film trwa półtorej godziny. Zaczyna się z chwil...

Polskie kryminały z górami w tle

     W ciągu ostatnich trzech lat przeczytałam bardzo dużo książek, w większości były to kryminały. Nie opisywałam ich na blogu, ale w zeszycie, w którym ostatnio prowadzę zapiski. Muszę przyznać, że jakość polskich kryminałów jest bardzo różna. Kiedy patrzę na listę autorów, których książki przeczytałam, to wśród ulubionych pisarzy znaleźli się: Małgorzata Rogala (19 książek), Robert Małecki (15 książek), Mieczysław Gorzka (14 książek), Jędrzej Pasierski (11 książek), Tomasz Duszyński (10 książek), Marek Stelar (10 książek), Krzysztof Bochus (9 książek), Krzysztof Koziołek (9 książek), Przemysław Borkowski (8 książek), Katarzyna Wolwowicz (8 książek) i Ida Żmiejewska (8 książek). Na pewno sięgnę po prawie każdy, którego akcja toczy się w górach.  Stąd moja subiektywna lista górskich kryminałów, większość jest wartych polecenia. Kolejność w sumie jest przypadkowa.  1. Sławek Gortych - cała Karkonoska Seria Kryminalna.  Uwielbiam Karkonosze, a dodatkowo atm...

Trzy filmy sensacyjne z Richardem Armitagem

Z ciekawości obejrzałam trzy filmy z Richardem Armitagem - pamiętnym Johnem Thorntonem z miniserialu "Północ i Południe". 1. "Obsesja" - thriller erotyczny. To adaptacja powieści J osephine Hart "Skaza".  Londyński chirurg - mężczyzna dojrzały i żonaty poznaje na przyjęciu  Annę Barton - młodą, intrygującą kobietę . Okazuje się wkrótce, że jest ona narzeczoną jego syna. Jednak  Flaming nie kończy tej relacji, wręcz przeciwnie, wchodzi w nią coraz głębiej.  Kobieta staje się coraz bardziej jego obsesją erotyczną.  Sceny w filmie są dość odważne. Fanki "Północ i Południe", które dawniej pisały fanfiki o nocy poślubnej państwa Thorntonów już nie muszą się zastanawiać się jak mogłoby wyglądać życie erotyczne tej pary. ;) Oczywiście to mały żarcik. W rzeczywistości historia jest dość przerażająca, bo bohater nie patrzy na konsekwencje, nie zważa na to, że krzywdzi żonę i kochającego Annę syna. To swoista samodestrukcja. 2. "Człowiek z Rzymu...