Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z wrzesień, 2009

188 DNI I NOCY

Dziś moja lektura sprzed miesięcy. Przypomniałam sobie o niej dzisiaj. I zamieszczam tu notatki, które pisałam sobie na bieżąco w czasie czytania. Przez 188 dni i nocy Małgorzata Domagalik i Janusz L. Wiśniewski pisali do siebie e-maile o przyjaźni, miłości, samotności, o tym, co codzienne i wyjątkowe. Przytrafiały im się przedziwne i całkiem zwyczajne historie. Czasem, jak to mężczyzna i kobieta, nie do końca się rozumieli, ale wciąż byli ciekawi siebie. Rozważali, jakie są współczesne kobiety, a jacy mężczyźni, co ich dzieli, a co łączy, czym jest miłość, zdrada, feminizm. Jest w tej książce wiele błyskotliwego fechtunku na słowa i równie błyskotliwych ripost. Jest trochę gry, ale więcej wzajemnej życzliwości, zrozumienia i zadumy. Tego co przeżyli, osiągnęli, co jest dla nich aktualnie najważniejsze. Koleżanka pożyczyła mi kiedyś książkę Wiśniewskiego i Domagalik, zachęcając mnie do jej przeczytania (po tym jak trochę skrytykowałam jego twórczość) - wybrałam właśnie lekturę ksią...

Dziewczyny z kalendarza (Calendar Girls)

"Kwiaty Yorkshire są jak kobiety Yorkshire. Każdy etap ich rozwoju jest piękniejszy niż poprzedni. A najpiękniejsze są w ostatniej fazie... A potem wiedną..." Film "Dziewczyny z kalendarza" został zainspirowany prawdziwą historią jedenastu kobiet w średnim wieku (45-60 lat). Mąż jednej z nich właśnie umarł na białaczkę. Pogrążona w rozpaczy kobieta chce jednak w jakiś sposób pomóc rodzinom innych osób chorych na raka. Wraz z przyjaciółką wpada na pomysł, aby pozować do kalendarza dla Women's Institute, a zarobione w ten sposób pieniądze przeznaczyć na szczytny cel. Na zdjęciach 11 pań ma grać na fortepianie, piec, robić na drutach czyli pokazywać typowe rzeczy, które robią kobiety w ich wieku. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że panie mają pozować... nago. Tytuł filmu wskazywałby na wesołą historię o perypetiach młodych i pięknych modelek. Tymczasem to historia o życiu i jego smutnych, a czasem przyjemnych chwilach. W dodatku oparta na...

Dyliżansem przez Śląsk

"Ból nogi jest dla mnie nieszczęściem, ponieważ pędząc z upodobania życie na wsi namiętnie lubię dalekie spacery. Oto powód, dla którego postanowiłam udać się do wód w Cieplicach na Śląsku." Tak zaczyna się "Dyliżansem przez Śląsk. Dziennik podróży do Cieplic w roku 1816" Izabeli z Flemmingów Czartoryskiej. Jego autorka była osobą wówczas bardzo znaną i przedstawicielką jednego z najznakomitszych rodów polskich. Żona księcia Adama Kazimierza Czartoryskiego, generała ziem podolskich i matka bardzo nieszczęśliwej (zwłaszcza w małżeństwie, bo wzięła rozwód z księciem Ludwikiem) Marii Wirtemberskiej, (o której zresztą we wzruszający sposób w swoim dzienniku pisze, kiedy ta odwiedza ją w Cieplicach), a także Adama Jerzego Czartoryskiego i Zofii Zamojskiej, w czasach młodości była autorką kilku skandali (miała romans z królem Stasiem, z posłem rosyjskim Repninem i dukem de Lauzun). Jednak z wiekiem się ustatkowała, stała się gorącą patriotką. To właśnie ona zainicjowała w...

Groch i kapusta czyli podróżuj po Polsce

"Cudze chwalicie, swego nie znacie. Sami nie wiecie, co posiadacie" . Staram się w miarę możliwości stosować zasadę poznawania nieznanych dotąd rejonów swego rodzinnego kraju. Zwykle corocznie udaję się na jakąś krajoznawczą wycieczkę, by zwiedzić jakieś miejsce, w którym jeszcze nie byłam, na najdalszym krańcu Polski lub gdzieś bliżej, w zasięgu pieszej wyprawy. Chętnie kiedyś oglądałam programy Tony Halika i Elżbiety Dzikowskiej: "Pieprz i wanilia". Ta para podróżników opowiadała o życiu egzotycznych plemion na różnych kontynentach, choć chyba najczęściej przedstawiali swoje filmy z Ameryki Południowej. Minęło trochę lat, Tony`ego Halika już nie ma wśród nas. Ale Elżbieta Dzikowska nie rezygnuje z popularyzacji turystyki, tyle że obecnie koncentruje się na opisywaniu uroków i ciekawostek ojczystego kraju. Przeczytałam właśnie pierwszą z cyklu książek "Groch i kapusta czyli podróżuj po Polsce" (wyd. 2004), będącą niejako wstępem do kolejnych tomów, g...

Życie po angielsku

Katarzyna Krzyżagórska-Pisarek wyjechała z Polski we wczesnym dzieciństwie. Wiele lat mieszkała w Afryce, studiowała we Francji, od kilkunastu lat mieszka w Wielkiej Brytanii. Jest historykiem sztuki i sztuka to nie tylko jej zawód, ale także życiowa pasja. Pisze recenzje z londyńskich wystaw, maluje kopie obrazów starych mistrzów, zajmuje się antykami oraz badaniami naukowymi nad Rubensem. W swojej nowej książce opowiada o zwykłej angielskiej codzienności, mentalności, sposobie myślenia i stylu życia. Ze wstępu do tej książki: " Aby zrozumieć duszę Anglików, trzeba być domatorem zazdrośnie strzegącym swojej prywatności, kochającym stare mury, omszałe dachy domostw, przyrodę, psy i konie oraz spokojne, umiarkowane życie; choć także kimś pozornie odmiennym - rubasznym kompanem podochoconym niejednym pintem wyśmienitego piwa w zaprzyjaźnionym wiejskim pubie. Nie jest to zapewne wizerunek Anglików, jaki postrzega przeciętny turysta odwiedzający ich kraj. Kłębiący się wielojęzyczny...

Ossendowski x 3

Nazwisko Antoniego Ferdynanda Ossendowskiego pamiętam jeszcze z dzieciństwa z książeczki Kornela Makuszyńskiego i Mariana Walentynowicza "Awantury i wybryki małej małpki Fiki-Miki" (1). W tomie "Fiki-Miki dalsze dzieje, kto to czyta, ten się śmieje" jest zamieszczony taki fragment: „Uciekają aż się kurzy Do rannego słońca blasku, Nagle patrzą co to znaczy Ludzka głowa leży w piasku, Głowa rzekła - jak się macie? Ja nie bardzo, ledwie żyję, Gdyż piaszczysta straszna burza Zasypała mnie po szyję! Odkopali go czym prędzej Do murzyńskiej wiodą wioski. A tam krzyczą - niech nam żyje Pan profesor Ossendowski.” Ten wierszyk jest symboliczny, bo niezwykle popularny przed wojną pisarz (142 przekłady jego książek na języki obce! Podobno był bardziej popularny niż obecnie Ryszard Kapuściński), po wojnie został zakazany, a jego książki w latach 50. pod nadzorem UB usunięto z bibliotek. Wszystko to za jego poglądy polityczne i za książki, które napisał, a głównie...