piątek, 4 września 2009

Życie po angielsku

Katarzyna Krzyżagórska-Pisarek wyjechała z Polski we wczesnym dzieciństwie. Wiele lat mieszkała w Afryce, studiowała we Francji, od kilkunastu lat mieszka w Wielkiej Brytanii. Jest historykiem sztuki i sztuka to nie tylko jej zawód, ale także życiowa pasja. Pisze recenzje z londyńskich wystaw, maluje kopie obrazów starych mistrzów, zajmuje się antykami oraz badaniami naukowymi nad Rubensem. W swojej nowej książce opowiada o zwykłej angielskiej codzienności, mentalności, sposobie myślenia i stylu życia.

Ze wstępu do tej książki:
"Aby zrozumieć duszę Anglików, trzeba być domatorem zazdrośnie strzegącym swojej prywatności, kochającym stare mury, omszałe dachy domostw, przyrodę, psy i konie oraz spokojne, umiarkowane życie; choć także kimś pozornie odmiennym - rubasznym kompanem podochoconym niejednym pintem wyśmienitego piwa w zaprzyjaźnionym wiejskim pubie. Nie jest to zapewne wizerunek Anglików, jaki postrzega przeciętny turysta odwiedzający ich kraj. Kłębiący się wielojęzycznym tłumem Londyn, to właśnie nie Anglia, więcej tam chyba cudzoziemców niż tubylców".
Czy wiecie, że angielskie dzieci chodzą do szkoły w krótkich szortach, nawet w największe chłody? Że w Anglii system podziałów klasowych nadal istnieje? Że posługiwanie się czystym językiem angielskim, tzw. BBC English, to już połowa sukcesu zawodowego, ale że dla cudzoziemca jest to prawie nieosiągalne? Że ulubioną rozrywką Anglików jest urządzanie, sprzedawanie i kupowanie domów? Że po ukończeniu szkoły młodzi Anglicy decydują się na gap year czyli rok przerwy przed pójściem na studia, aby podróżować i pracować charytatywnie w różnych zakątkach świata? Że Anglicy wolą przebywać w bezpiecznym azylu własnego domu i rzadko zapraszają tam gości? Że w złym guście jest obnoszenie się z bogactwem? Że nie należy się chwalić stanem posiadania, pensją czy pozycją męża, a także wielkością domu? Że nie wypada obarczać nikogo swoimi problemami, więc Anglicy się nigdy nie skarżą i zawsze zachowują pogodną twarz, nawet żartują ze swoich nieszczęść? Że angielskie babcie żyją własnym życiem i nie wyobrażają sobie poświęcenia się na starość dla wnuków? Że na ulicy Anglicy nigdy nie oglądają się ostentacyjnie za kobietą, nie zaczepiają jej, a pozwalają sobie tylko na dyskretny rzut oka trwający ułamek sekundy, za to w pubie, przy piwie, rozluźniają się, bawią i stają się odważniejsi? Że w złym tonie jest eleganckie ubieranie się na codzień, a ulubionym strojem Anglików, nawet zamożnych, są dżinsy i t-shirt? Że nawet prosty człowiek potrafi się tu kulturalnie zachować?

Tych i innych rzeczy można się dowiedzieć z książki Katarzyny Krzyżagórskiej-Pisarek, Polki, która od kilkunastu lat mieszka w południowej Anglii, w hrabstwie Surrey, w tym samym, w którym swoje domy mają Michael Caine, Mohammed Al Fayed, Eric Clapton.
Autorka opisuje zwyczaje i dziwactwa Anglików, ich wady i zalety, choć można by czasem powiedzieć, że to co według nas jest wadą w ogólnym rozrachunku może jednak być specyficzną zaletą. Pewne aspekty życia i mentalności Brytyjczyków chętnie przeniosłabym do Polski.
Nigdy jeszcze nie byłam w Anglii, wciąż uczę się angielskiego (na poziomie intermediate) i bardzo lubię angielskie programy poradnikowe (gł. o kupowaniu domów i ich urządzaniu, a także pozbywaniu się zbędnych przedmiotów z domu), których pełno w BBC Lifestyle i BBC Intertainment. Ta książka była więc dla mnie bardzo ciekawa. Oczywiście o pewnej specyfice życia w Anglii coś już wiedziałam, o innych kwestiach miałam mgliste pojęcie. Jednak z zainteresowaniem śledziłam opowieść Katarzyny Krzyżagórskiej-Pisarek, tym bardziej, że autorka dzieli się z czytelnikami swoim doświadczeniem z długoletniego pobytu w tym kraju, opisując także popełniane przez siebie faux-pas. Przy tym podaje często angielskie słownictwo określające różne aspekty lokalnego życia, co było dla mnie przydatne (potraktowałam to jak powtórkę przed kolejnym sezonem mojej nauki).
Oczywiście trzeba pamiętać, że pisała tę książkę osoba, która mieszka w zamożnym rejonie tego kraju, głównie obraca się w środowisku middle class (klasy średniej) i często cudzoziemskim (jej mąż urodził się w Anglii, choć ma włoskie pochodzenie), ale raczej nie wśród working class (czyli klasy pracującej), więc nie ma oglądu całościowego. Jednak z pewnością przez te kilkanaście lat na tyle poznała mentalność Anglików, że ma swoje spostrzeżenia i trafnie ocenia ich zachowanie i poglądy.
Osobom, które chciałyby się dowiedzieć, jak się mieszka i żyje w Anglii, książkę polecam. Po jej lekturze stwierdziłam, że zamieszkanie w tym kraju, mimo pewnych wad, ma swoje zalety. Choć nie da się ukryć, że cudzoziemiec zawsze będzie tam traktowany jak obcy.

8 komentarzy:

Pani Rumburakowa pisze...

Czytałam tę książkę! Jest jeszcze jedna Kate Fox z serii spectrum Muzy
pt.: Przejrzeć Anglików: Ukryte zasady angielskiego zachowania. Znajdziesz już w bibliotekach/kupisz/czy ktoś Ci pożyczy. Ciekawa, humorystyczna i pouczająca lektura!

Gosia pisze...

O, dziękuję za wskazówkę. :) Poszukam tej książki, bo zawsze ciekawie dowiedzieć się, jak opisuje Anglików ktoś jeszcze, zwłaszcza jak jest to antropolog, jak zdążyłam się zorientować. ;)

Pani Rumburakowa pisze...

Tak ta pani jest antropologiem. W książce są także odniesienia/ nawiązanie do Polski i Polaków {taki smaczek}. Godna polecenia jest także książka J. Paxmana: "Anglicy: Opis przypadku".

Gosia pisze...

Zapisałam i ten tytuł. Dzięki :)

Caitri pisze...

Muszę się zainteresować tą książką. Może być bardzo ciekawie ;)

Zosik pisze...

Muszę przeczytać! W ogóle nie kojarzę tej książki, ale jako zdeklarowana anglofilka czuję się niemal zobligowana do zapoznania się z nią! I jeszcze jedna książka o Angolach, wydał ją W.A.B. tak ze 3 lata temu: "Anglicy. Opis przypadku" Jeremy'ego Paxmana. Ktoś czytał?
A co do tego urządzania i sprzedawania domów - wcale mnie to nie dziwi :]

Zosik pisze...

Gapa ja. Pani Rumburakowa już o Paxmanie pisała :]

Gosia pisze...

Koniecznie muszę zapolować na obie polecane przez Was książki. :)