Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z październik, 2009

Dzienniki 1927-1969 Anny Kowalskiej

Dzienniki Anny Kowalskiej to zapiski autorki po latach pamiętanej głównie ze względu na jej wieloletnią i burzliwą przyjaźń z Marią Dąbrowską. Pisarki poznały się podczas wojny, a po śmierci męża Anny, profesora filologii klasycznej Jerzego Kowalskiego, i towarzysza życia Marii, Stanisława Stempowskiego, zamieszkały razem w Warszawie. Przeżyły wspólnie ponad dwadzieścia lat. Do lektury Dzienników Kowalskiej przygotowały nas już niejako diariuszowe notatki Marii Dąbrowskiej. Otrzymaliśmy więc teraz podwójne zwierciadło, w którym przeglądają się obie pisarki, a spoza nich wyłania się jedna z najburzliwszych i najbardziej bolesnych epok naszej współczesnej historii. Anna Kowalska napisała w swoim dzienniku już po śmierci Marii Dąbrowskiej. "Nie mogę dziś wyobrazić sobie, jak by wyglądało moje życie, jeślibym w 1943 roku nie była przyjechała do Warszawy. I ja, i inni bylibyśmy uniknęli wielu cierpień, to pewne, ale nie byłabym przeżyła całego tego szaleństwa". Zamieszkały raze...

Wśród kanibali: wyprawy kobiet niezwykłych

Na kartach tej książki znajdziemy inspirujące, niekiedy tragiczne, często pełne humoru opowieści o poszukiwaczkach przygód z trzech stuleci - od XVIII po XX wiek. Okrążymy świat z damami, które na przekór wiktoriańskiej etykiecie wyruszały samotnie w dalekie podróże do Afryki, Japonii czy na egzotyczne Borneo, do krainy łowców głów. Najważniejszym przywilejem podróżniczki jest wolność, będąca istotą eksploracji". Podtytuł tej książki mówi sam za siebie - te podróżniczki naprawdę były niezwykłymi kobietami. Na szczególne uznanie zasługują panie, które podróżowały w czasach, kiedy kobietom poruszać się samotnie nie wypadało, a jednak to robiły. Nazwiska niektórych z nich poznałam wcześniej, gdy czytałam książkę "Krynolinę zostaw w Kairze". Ale tym razem mogłam się o tych paniach, które wtedy zwróciły moją uwagę, dowiedzieć czegoś więcej. Jestem szczególnie pełna podziwu dla wędrującej po Arktyce samotnie Helen Thayer (ur. 1947 r.). Co za niezwykła, dzielna kobieta! W 1...

Wyspa klucz

Małgorzata Szejnert zabiera nas w daleką podróż na Ellis Island, małą wyspę u wybrzeży Nowego Jorku, która przez lata była nazywana „bramą do Ameryki”. Od końca XIX wieku do lat 50. wieku XX mieściło się na niej centrum przyjmowania imigrantów przybywających do Stanów Zjednoczonych. W tym czasie przez wyspę przewinęło się blisko 12 milionów osób. Większość przebywała na niej zaledwie kilka godzin. Ci, którzy mieli mniej szczęścia, spędzali tam nawet do kilkunastu miesięcy, przechodząc długotrwałą kwarantannę i najróżniejsze badania. Inni zaś byli po prostu odsyłani z powrotem, ponieważ zgodnie z ustawami imigracyjnymi zakaz wstępu obejmował: „idiotów, chorych umysłowo, nędzarzy, poligamistów, osoby, które mogą się stać ciężarem publicznym, cierpią na odrażające lub niebezpieczne choroby zakaźne, były skazane za zbrodnie lub inne haniebne przestępstwa, dopuściły się wykroczeń przeciw moralności” oraz tych, którzy nie mieli pieniędzy na podróż w głąb kraju. Autorka nie tylko śledzi drama...

Jej mąż: Ted Hughes i Sylvia Plath

Opowieść o małżeństwie poetów Sylwii Plath i Teda Hughesa. Książka ukazująca psychologiczne portrety obu postaci – Amerykanki, która próbuje połączyć ideał mieszczańskiego życia z twórczością poetycką, oraz niekonwencjonalnego, swobodnego angielskiego artysty. Książka, zaliczana do kanonu literatury poświęconej postaciom Plath i Hughesa, została bestsellerem „Los Angeles Times”. Zainteresowałam się osobą poety Teda Hughesa, gdyż bardzo podobała mi się interpretacja jego wiersza "Song", która pojawiła się w radiu BBC, w wykonaniu angielskiego aktora o wspaniałym głosie, Richarda Armitage`a (pamiętnego z roli Johna Thorntona w "North and South". Jedna z wielbicielek Armitage`a przygotowała clip muzyczny z fotkami aktora, wykorzystując wspomniane nagranie: ( Richard Armitage reads poem by Ted Hughes "Song" ) Wiersz ten brzmi: O lady, when the tipped cup of the moon blessed you You became soft fire with a cloud's grace; The difficult stars swam for ...

Maud z Wyspy Księcia Edwarda

Seria przygód Ani z Zielonego Wzgórza była książką moich czasów nastolatkowych. Muszę przyznać, że z zainteresowaniem zaczęłam czytać biografię Lucy Maud Montgomery (a właściwie L.M. Montgomery, bo nie używała drugiego imienia), która jednak mnie nieco rozczarowała. Zwłaszcza jej początek był nużący, zmiana nastąpiła dopiero po 11 rozdziałach, kiedy autorka zaczęła pisać o "Ani z Zielonego Wzgórza". Choć biografia od tego momentu zaczęła być ciekawa, nie można tego powiedzieć o życiu samej Maud. Nie sądziłam, że pisarka, która stworzyła tak barwną postać rudowłosej dziewczynki, w rzeczywistości jej nie cierpiała, że była zmuszana do napisania kolejnych tomów przygód Ani, zrobiła to dla pieniędzy, a w końcu toczyła zażarte boje w sądzie ze swym wydawcą, który faktycznie potraktował ją nieuczciwie. Ze zdziwieniem przeczytałam, że na samą myśl o napisaniu "Ani na Uniwersytecie" (ten tom jest jednym z moich ulubionych!) Maud robiło się niedobrze. Pisała: "Czuję s...