Przejdź do głównej zawartości

Maud z Wyspy Księcia Edwarda

Seria przygód Ani z Zielonego Wzgórza była książką moich czasów nastolatkowych.
Muszę przyznać, że z zainteresowaniem zaczęłam czytać biografię Lucy Maud Montgomery (a właściwie L.M. Montgomery, bo nie używała drugiego imienia), która jednak mnie nieco rozczarowała. Zwłaszcza jej początek był nużący, zmiana nastąpiła dopiero po 11 rozdziałach, kiedy autorka zaczęła pisać o "Ani z Zielonego Wzgórza". Choć biografia od tego momentu zaczęła być ciekawa, nie można tego powiedzieć o życiu samej Maud. Nie sądziłam, że pisarka, która stworzyła tak barwną postać rudowłosej dziewczynki, w rzeczywistości jej nie cierpiała, że była zmuszana do napisania kolejnych tomów przygód Ani, zrobiła to dla pieniędzy, a w końcu toczyła zażarte boje w sądzie ze swym wydawcą, który faktycznie potraktował ją nieuczciwie. Ze zdziwieniem przeczytałam, że na samą myśl o napisaniu "Ani na Uniwersytecie" (ten tom jest jednym z moich ulubionych!) Maud robiło się niedobrze. Pisała:
"Czuję się jak magik z egzotycznej baśni, który zostaje niewolnikiem wyczarowanego przez siebie dżinna. Jeśli do końca życia będę zaprzęgnięta do karety powożonej przez Anią, gorzko pożałuję tego, że kiedyś stworzyłam tę postać.".
Tak się też stało. Po sukcesie "Ani z Zielonego Wzgórza" (1908), napisała "Anię z Avonlea" (1909), "Anię na Uniwersytecie" (1915 rok), "Wymarzony dom Ani" (1917), "Dolinę Tęczy" (1919) i "Rillę ze Złotego Brzegu" (1920), która miała był ostatnią z serii (jej bohaterką jest córka Ani).
Maud pisała wtedy:
"Raz na zawsze kończę serię o Ani, przysięgam na bogów z Olimpu. Z chwilą, gdy Ania przestała być natchnieniem, zaczęła prześladować mnie jak zmora".
Jednak to nie był koniec. została zmuszona do napisana "Ani z Szumiących Topoli" (a więc cofnąć się do czasów panieńskich Ani), a potem w ciągu czterech miesięcy "katorżniczej" pracy "Ani ze Złotego Brzegu" (1938).
Sukces całej tej serii przeszedł największe oczekiwania autorki.
Jej życie mało przypominało świat stworzony przez nią samą. Przeżyła bowiem wiele lat przy mężu, pastorze, który cierpiał na depresję, a ona sama była zmuszona okolicznościami do zatajania tego faktu i trwania dzielnie przy jego boku.
Nic więc dziwnego, że tak mówiła o miłości:
"Pyta Pan czy wierzę w pokrewieństwo dusz. Jeśli ma Pan na myśli związek z kimś, kogo charakter zgadza się całkowicie z moim - mam wrażenie, że nie. Wierzyłam w to jako nastolatka, ale szybko mi przeszło. wydaje mi się, że powinniśmy traktować sprawę pokrewieństwa dusz i charakterów tak samo jak problem ludzkiego szczęścia. Szczęście nie jest przecież trwaniem niezmąconego spokoju, jak mi się kiedyś wydawało, ale wyboistą drogą i należy dziękować losowi, jeśli pozwoli nam ominąć problemy nie do rozwiązania. Jedynie w idealnym świecie możliwe jest znalezienie idealnego partnera, ale żyjemy tu, na ziemi, gdzie rzeczywistość zdmuchuje złoty pył z wielu wspaniałych teorii, których nigdy nie zdołamy zrealizować".
To podejście racjonalne (wyszła za mąż z rozsądku), nie przyniosło jej jednak szczęścia.
Biografia nieco mnie rozczarowała, w pierwszej jej części autorka skupia się na korespondencji z dwoma panami, którzy byli przyjaciółmi korespondencyjnymi Maud przez wiele lat jej życia. Rozumiem, że te listy to ogromne źródło wiedzy o samej pisarce, ale jednak może było tego za dużo? Jednak same cytaty z jej listów, dają pojęcie o osobowości Maud, jej przedziwnej naturze.
A może po prostu sama pisarka mnie rozczarowała?
Tak czy inaczej nie zmieni to mojego zdania o samej serii opowieści o przygodach rudowłosej dziewczynki, gdyż ta postać jest tak żywa, że pozostaje na zawsze w umyśle i wyobraźni czytelnika.


1. Ilustracja przedstawia Maud w wieku 10 lat.

Komentarze

Beata Woźniak pisze…
Czytałam:) u mnie stoi obok wszystkich ksiązek montgomery jakie posiadam:) pozdrawiam
Gosia pisze…
Prócz całej serii "Ani z Zielonego Wzgórza" czytałam jeszcze "Emilkę ze Srebrnego Nowiu", ale nie wciągnęła mnie tak jak jej największa powieść. Mam także "Dziewczę z sadu", a ostatnio z dubletów dzielnicowej biblioteki wyciągnęłam "Janę ze Wzgórza Latarni", ale jeszcze ich nie czytałam. Oglądałam także telewizyjną adaptację "Błękitnego zamku" z Marią Ciunelis, ale samej książki chyba nie czytałam. Pewnie to nadrobię, bo słyszałam pochlebne recenzje na jego temat.
Mi się bardzo podobało. Nie jestem wyznawczynią Lucy Maud, ale z chęcią przeczytałam co nieco na jej temat, a biografia pani Gilley doskonale moją ciekawość zaspokoiła, choć wiem, że dla wielu wielbicieli to było mało ;)

Popularne posty z tego bloga

O ekranizacjach "Jane Eyre" ze szczególnym wskazaniem na jedną

Powstało wiele ekranizacji powieści Charlotte Bronte "Jane Eyre". Ja sama znam ich osiem. Wersje pełnometrażowe to: z 1943 r. z Orsonem Wellesem, z 1970 r. z Georgem C. Scottem i Susannah York, z 1996 r. w reż. Franco Zefirelli`ego z Williamem Hurtem i Charlotte Gainsburg, z 1997 r. z Ciaranem Hindsem i Samanthą Morton oraz najnowszą z 2011 r. z Michaelem Fassbenderem i Mią Wasikowską (pisałam już o niej na tym blogu). Znam też ekranizacje tej powieści, które powstały w postaci miniseriali: z 1983 r. z Timothy Daltonem i Zelah Clark, z 2006 r. z Toby Stephensem i Ruth Wilson, a wreszcie wersję czeską pt. "Jana Eyrova" z 1972 roku. Mam więc, jak widać, niejakie porównanie. Nie wszystkie oglądałam ostatnio, ale w ciągu ostatnich kilku dni przypomniałam sobie cztery. W wersji z 1970 roku z Georgem C. Scottem i Susannah York bardzo podobał mi się główny motyw muzyczny - utwór, który trudno zapomnieć - temat miłosny. Film trwa półtorej godziny. Zaczyna się z chwil...

Tajemnica Abigel

Ten film pamiętam do dziś. Było to w latach 80., kiedy prawdopodobnie dwukrotnie pokazywano w naszej telewizji ten 4-odcinkowy węgierski serial. Serial opowiada o węgierskiej nastolatce, którą w czasie II WŚ ojciec musiał dla bezpieczeństwa umieścić w surowej szkole religijnej na prowincji. Gina początkowo buntuje się przeciwko szkolnym rygorom i czuje się wyobcowana wśród innych uczennic, próbuje uciekać; ostatecznie pojmuje powagę sytuacji. Jej powiernikiem staje się stojąca w ogrodzie statua postaci zwanej Abigél, która według miejscowej tradycji pomaga osobom pozostawiającym w trzymanym przez posąg naczyniu ukryte karteczki z życzeniami. Czy to tylko szkolna, dziecięca legenda, czy też ktoś naprawdę odbiera pozostawiane u Abigél wiadomości? Akcja dzieje się w czasie II wojny światowej na pensji dla dziewcząt, prowadzonej przez surowego dyrektora i siostry diakonisy. Przywieziona tu przez swego ojca, generała, i pozostawiona na czas bliżej nieokreślony, Georgina Vitay źle się czuj...

When call the heart...

Zanim opowiem o serialu "When call the heart", powstałym na motywach książki o tym samym tytule, kilka słów wstępu. Pisarka Janette Oke to córka pionierów, urodzona w kanadyjskim stanie Alberta w 1935 roku. Jest autorką ponad 70 powieści, z których 32 zostało przetłumaczonych na 14 języków. Jest laureatką nagród Stowarzyszenia Wydawców Chrześcijańskich za znaczący wkład w literaturę. Ma fanów na całym świecie. O tej kanadyjskiej pisarce dowiedziałam się kilka lat temu po obejrzeniu filmu "Miłość przychodzi powoli" (Love come softly). Jego fabuła jest prosta: młode małżeństwo: Marty i Aaron Claridge'owie wyruszają na Zachód w poszukiwaniu miejsca na dom i na założenie rodziny. Niestety Aaron ginie. Jako że zima jest coraz bliżej, Marty nie ma możliwości powrotu na Wschód. Samotny wdowiec - Clark Davis, wychowujący około dziewięcioletnią córkę Missie, proponuje, by Marty wyszła za niego za mąż i przeczekała w ten sposób do wiosny. W zamian za opiekę nad domem i...