Przejdź do głównej zawartości

Oświadczyny księcia

Jak można zrezygnować z życiowej szansy? Uciec tuż przed spodziewanymi oświadczynami księcia? I to w dodatku młodego, przystojnego i bogatego? Rodzicom Phoebe nie mieściło się to w głowie. Ubolewali, że ich niezależna duchem córka odbiega od ideału debiutantki. Wiedzieli, że woli ona spędzać czas w stajni niż w salonach, a jej ulubionym strojem jest kostium do konnej jazdy, nie zaś suknia balowa i że mówi to, co myśli. Nie wiedzieli natomiast, że Phoebe miała już okazję poznać Sylvestra Rayne'a, księcia Salforda, i uznała, że jest nieznośnie arogancki oraz wyniosły. Mało tego, uczyniła z niego głównego bohatera napisanej przez siebie powieści, ukazującej angielską socjetę w krzywym zwierciadle. I w dodatku książka wkrótce miała się ukazać.
Książka Georgette Heyer "Oświadczyny księcia" (w oryg. "Sylvester") powtarza nieco schemat "Dumy i Uprzedzenia" Jane Austen. On jest dumnym arystokratą, jednym z najzamożniejszych ludzi w Anglii, ona jest od początku uprzedzona do niego. A jednak oboje muszą zweryfikować zdanie na swój temat, zwalczyć swoją dumę i uprzedzenia, aż w końcu dochodzą do wniosku, że są dla siebie stworzeni, tym bardziej, że oboje kochają konie (zabawna jest scena w gospodzie, gdy książę musi się nimi zajmować).
Powieść Georgette Heyer jest pogodna, pełna humoru, a dialogi dowcipne. Jest tu kilka barwnie opisanych postaci, np. sir Nugent, modniś, bratowa Sylvestra, lady Rayne, przyjaciel Phoebe, bezpośredni i szczery Tom czy wreszcie bratanek księcia, Edmund. Sam Sylvester jest tak opisany, że pomimo mało znaczących wad trudno go nie lubić.
Oczywiście można się zastanawiać, co jest zgodne z realiami epoki, a co nie. Ile mógł znieść Sylvester, książę Salford, a na co mogła sobie pozwolić młoda niezamężna panienka. Konwencja jest więc nieco umowna. Książę zaiste jest pełen dobrej woli i cierpliwy i ma duże poczucie humoru. Zwłaszcza, że Phoebe jeszcze dobrze go nie znając, karykaturalnie sportretowała go w napisanej przez siebie powieści, która szybko została spopularyzowana w towarzystwie, które nie omieszkało porównywać bohaterów z realnymi osobami.
Jednak wszystko kończy się dobrze, a młoda panna i książę mimo skandalu dochodzą do szczęśliwego porozumienia, a swatający ich, z początku bezskutecznie, mogą na końcu poczuć się usatysfakcjonowani.
W przedmowie do powieści Joan Wolf mówi, że "Oświadczyny księcia" to "Duma i Uprzedzenie" w ujęciu Georgette Heyer, a i ja tę książkę miłośnikom Jane Austen bardzo polecam.

P.S. W Anglii ukazał się audiobook "Sylvester" czytany przez brytyjskiego aktora - znanego z roli Johna Thorntona w "North and South" - Richarda Armitage`a.

Komentarze

Caitri pisze…
Z czystej ciekawości chyba się zainteresuję.
Beata Woźniak pisze…
Cieszę się, że zaczęłaś pisac recenzje książek. Dodaję cię do mojej listy blogów. Pozdrawiam (migotka z forum)
bsmietanka pisze…
Lubię Heyer, ale wystrzegam się wszelkich polskich tłumaczeń bo są po prostu kiepskie, tłumacze trochę ją lekceważą. A niesłusznie, jest to autorka uznana w Anglii, specjalistka od romansów historycznych, które są zwykle bardzo zabawne, tak jak zauważyłaś z umowną konwencją i barwnymi postaciami, ale to wszystko nie odejmuje uroku jej powieścią :) Sylvestra czytałam zbyt dawno by móc powiedzieć coś więcej, ale pamiętam, że dobrze się bawiłam.
Gosia pisze…
Serdecznie dziękuję za komentarze i zapraszam do odwiedzin. Pozdrawiam znajomych. Ja także zaglądam na prowadzone przez Was blogi :)
Jeśli chodzi o Heyer, "Oświadczyny księcia" to pierwsza jej powieść, którą przeczytałam (zachęcona wydaniem audiobooka), więc trudno mi powiedzieć coś więcej o jej stylu pisania, tym bardziej, że zawsze, tak jak pisałaś, swoje pięć groszy wrzuca tłumacz.
Powieść pisana była z humorem i sporo w niej analogii do "Dumy i Uprzedzenia", więc lektura była lekka i przyjemna. Tego oczekiwałam i się nie zawiodłam.

Popularne posty z tego bloga

O ekranizacjach "Jane Eyre" ze szczególnym wskazaniem na jedną

Powstało wiele ekranizacji powieści Charlotte Bronte "Jane Eyre". Ja sama znam ich osiem. Wersje pełnometrażowe to: z 1943 r. z Orsonem Wellesem, z 1970 r. z Georgem C. Scottem i Susannah York, z 1996 r. w reż. Franco Zefirelli`ego z Williamem Hurtem i Charlotte Gainsburg, z 1997 r. z Ciaranem Hindsem i Samanthą Morton oraz najnowszą z 2011 r. z Michaelem Fassbenderem i Mią Wasikowską (pisałam już o niej na tym blogu). Znam też ekranizacje tej powieści, które powstały w postaci miniseriali: z 1983 r. z Timothy Daltonem i Zelah Clark, z 2006 r. z Toby Stephensem i Ruth Wilson, a wreszcie wersję czeską pt. "Jana Eyrova" z 1972 roku. Mam więc, jak widać, niejakie porównanie. Nie wszystkie oglądałam ostatnio, ale w ciągu ostatnich kilku dni przypomniałam sobie cztery. W wersji z 1970 roku z Georgem C. Scottem i Susannah York bardzo podobał mi się główny motyw muzyczny - utwór, który trudno zapomnieć - temat miłosny. Film trwa półtorej godziny. Zaczyna się z chwil...

Tajemnica Abigel

Ten film pamiętam do dziś. Było to w latach 80., kiedy prawdopodobnie dwukrotnie pokazywano w naszej telewizji ten 4-odcinkowy węgierski serial. Serial opowiada o węgierskiej nastolatce, którą w czasie II WŚ ojciec musiał dla bezpieczeństwa umieścić w surowej szkole religijnej na prowincji. Gina początkowo buntuje się przeciwko szkolnym rygorom i czuje się wyobcowana wśród innych uczennic, próbuje uciekać; ostatecznie pojmuje powagę sytuacji. Jej powiernikiem staje się stojąca w ogrodzie statua postaci zwanej Abigél, która według miejscowej tradycji pomaga osobom pozostawiającym w trzymanym przez posąg naczyniu ukryte karteczki z życzeniami. Czy to tylko szkolna, dziecięca legenda, czy też ktoś naprawdę odbiera pozostawiane u Abigél wiadomości? Akcja dzieje się w czasie II wojny światowej na pensji dla dziewcząt, prowadzonej przez surowego dyrektora i siostry diakonisy. Przywieziona tu przez swego ojca, generała, i pozostawiona na czas bliżej nieokreślony, Georgina Vitay źle się czuj...

When call the heart...

Zanim opowiem o serialu "When call the heart", powstałym na motywach książki o tym samym tytule, kilka słów wstępu. Pisarka Janette Oke to córka pionierów, urodzona w kanadyjskim stanie Alberta w 1935 roku. Jest autorką ponad 70 powieści, z których 32 zostało przetłumaczonych na 14 języków. Jest laureatką nagród Stowarzyszenia Wydawców Chrześcijańskich za znaczący wkład w literaturę. Ma fanów na całym świecie. O tej kanadyjskiej pisarce dowiedziałam się kilka lat temu po obejrzeniu filmu "Miłość przychodzi powoli" (Love come softly). Jego fabuła jest prosta: młode małżeństwo: Marty i Aaron Claridge'owie wyruszają na Zachód w poszukiwaniu miejsca na dom i na założenie rodziny. Niestety Aaron ginie. Jako że zima jest coraz bliżej, Marty nie ma możliwości powrotu na Wschód. Samotny wdowiec - Clark Davis, wychowujący około dziewięcioletnią córkę Missie, proponuje, by Marty wyszła za niego za mąż i przeczekała w ten sposób do wiosny. W zamian za opiekę nad domem i...