Przejdź do głównej zawartości

Intymne życie niegdysiejszej Warszawy

Stanisław Milewski jak mało kto potrafi oczarować czytelnika klimatem przedwojennej Warszawy. Na kartach jego najnowszej książki znajdziemy to wszystko, co umyka twórcom podręczników historii, choć wrośnięte jest w folklor stolicy równie mocno jak kultura i sztuka. Uliczne zabawy i rozrywki, jaskinie hazardu, targowiska, tętniące życiem podwórza – autor wspaniale oddaje mentalność ówczesnych warszawiaków, opisując ich perypetie miłosne, rozrywki, w których znajdowali szczególne upodobanie, oraz bulwersujące ich wydarzenia. Z pasją zagłębia się też w meandry stołecznego półświatka. Publikacja pełna jest anegdot i relacji prasowych, sensacja miesza się tu z romansem i skandalem. Wspaniała lektura nie tylko dla mieszkańców Warszawy.
Zawsze interesowało mnie to, jak żyli nasi przodkowie. Opowieści o dawnych czasach wydają się jakąś bajką czyli czymś nierzeczywistym i niemal mitycznym. Jednak przecież tak się żyło naprawdę, tak się ubierano, tak się bawiono, w ten sposób właśnie spędzano czas. Książki, wspomnienia, rysunki, fotografie pozwalają nam wyobrazić sobie życie w dawnych czasach, tych odległych i tych nam bliższych, sprzed kilkudziesięciu lat.
Stanisław Milewski jest autorem aryciekawej książki "Życie intymne przedwojennej Warszawy", wydanej w bardzo ładnej szacie graficznej - opatrzonej ilustracjami. Kolejne rozdziały zaznajamiają nas z różnymi aspektami życia codziennego Warszawiaków: mowa jest więc o publicznych uroczystościach - theatrum dla gawiedzi (mogła to być koronacja, egzekucja, publiczny pręgierz), cyrku i ogrodach zoologicznych, wszelkich zabawach i rozrywkach, tych ulicznych i tych zamkniętych, redutach i przyjęciach, teatrze i cyrku, koncertach, targowiskach, kawiarniach i restauracjach, a nawet o domach publicznych. Mnie bardzo zainteresowało opisywane przez Milewskiego życie podwórza i pojawiający się na nim domokrążcy - cała galeria typów warszawskich - kataryniarze, muzykanci, gałganiarki, sprzedawcy szczotek, piaskarze (dawniej piaskiem wysypywano kuchenne podłogi), druciarze (naprawiali garnki), szlifierzy ostrzący noże (ci jako nieliczni przetrwali do dziś,) i inni, tzw. "dręczyciele podwórzowi spokojnego lokatora", gdyż zwykle głośno zachwalali swoje usługi. W książce nie mogło zabraknąć wzmianki o stróżach domów, posłańcach, pierwszych strażakach (oraz pożarach i wypadkach), policjantach.
Bardzo interesujący jest rozdział poświęcony miłosnym perypetiom prababek, w tym pierwszym ogłoszeniom matrymonialnym, które pojawiały się w prasie lokalnej w XIX wieku. Autor opowiada także o sprawach wstydliwych - niechcianych dzieciach, podrzutkach, czy złodziejach i oszustach. Wreszcie mówi także wiele o warszawskim półświatku.
Opisując życie codzienne mieszkańców Warszawy, Milewski wykorzystuje artykuły, notki, ogłoszenia pojawiające się w ówczesnej prasie. Niemało przy tym jest cytatów z artykułów XIX-wiecznego kronikarza miasta - Bolesława Prusa.
Książka dla wszystkich, których interesuje życie codzienne naszych przodków, zwłaszcza w XVIII i XIX wieku.

Komentarze

Beata Woźniak pisze…
Zamierzam przeczytać:) Pozdrawiam
Rumburakowa pisze…
WITAJ! Nie wiem czy wiesz ale istnieje taka inicjatywa: http://lekturki.com/2009/07/jest-sprawa/
-chciałam się Ciebie zapytać czy mogłabyś przeczytać zarówno na Zosikowym blogu co Ci adres podałam jak i na "odsyłaczu" na inny blog podanym na tejże stronie, a potem ewentualnie przystąpić do listy dyskusyjnej i współtworzyć pismo! Mogłabyś, ponieważ masz ciekawe spostrzeżenia i dobry styl pisać o książkach, ekranizacjach książek {porównanie film - literatura}, samych filmach czy wybrać inne zagadnienia przez Ciebie przedstawione "zaprojektowane" i realizowanie! Jak by co to mój e-mail niebieski_ptak5@gazeta.pl
Rumburakowa pisze…
jak by co moja stronka to http://rumburakowa.blogspot.com
Gosia pisze…
Dzięki za komentarze :)
Właśnie przeczytałam o tej inicjatywie, ale sama nie wiem... Żeby współtworzyć podobne pismo internetowe, trzeba mieć trochę czasu, a ja mam dwa blogi i udzielam się na dwóch forach internetowych, co pochłania mi czas. W dodatku muszę wreszcie skończyć redakcję tłumaczenia pewnej powieści. Nie wiem czy mam siły na kolejną inicjatywę. Ale za propozycję bardzo dziękuję. Jeśli pisemko ruszy, może uda mi się czasem do niego dołożyć swoją cegiełkę. Pozdrawiam serdecznie :)
Anonimowy pisze…
Gdybyś znalazła czas, zawsze można {pewno}przyłączyć się w innych numerach. Bardzo dziękuje za odpis!

Popularne posty z tego bloga

O ekranizacjach "Jane Eyre" ze szczególnym wskazaniem na jedną

Powstało wiele ekranizacji powieści Charlotte Bronte "Jane Eyre". Ja sama znam ich osiem. Wersje pełnometrażowe to: z 1943 r. z Orsonem Wellesem, z 1970 r. z Georgem C. Scottem i Susannah York, z 1996 r. w reż. Franco Zefirelli`ego z Williamem Hurtem i Charlotte Gainsburg, z 1997 r. z Ciaranem Hindsem i Samanthą Morton oraz najnowszą z 2011 r. z Michaelem Fassbenderem i Mią Wasikowską (pisałam już o niej na tym blogu). Znam też ekranizacje tej powieści, które powstały w postaci miniseriali: z 1983 r. z Timothy Daltonem i Zelah Clark, z 2006 r. z Toby Stephensem i Ruth Wilson, a wreszcie wersję czeską pt. "Jana Eyrova" z 1972 roku. Mam więc, jak widać, niejakie porównanie. Nie wszystkie oglądałam ostatnio, ale w ciągu ostatnich kilku dni przypomniałam sobie cztery. W wersji z 1970 roku z Georgem C. Scottem i Susannah York bardzo podobał mi się główny motyw muzyczny - utwór, który trudno zapomnieć - temat miłosny. Film trwa półtorej godziny. Zaczyna się z chwil...

Tajemnica Abigel

Ten film pamiętam do dziś. Było to w latach 80., kiedy prawdopodobnie dwukrotnie pokazywano w naszej telewizji ten 4-odcinkowy węgierski serial. Serial opowiada o węgierskiej nastolatce, którą w czasie II WŚ ojciec musiał dla bezpieczeństwa umieścić w surowej szkole religijnej na prowincji. Gina początkowo buntuje się przeciwko szkolnym rygorom i czuje się wyobcowana wśród innych uczennic, próbuje uciekać; ostatecznie pojmuje powagę sytuacji. Jej powiernikiem staje się stojąca w ogrodzie statua postaci zwanej Abigél, która według miejscowej tradycji pomaga osobom pozostawiającym w trzymanym przez posąg naczyniu ukryte karteczki z życzeniami. Czy to tylko szkolna, dziecięca legenda, czy też ktoś naprawdę odbiera pozostawiane u Abigél wiadomości? Akcja dzieje się w czasie II wojny światowej na pensji dla dziewcząt, prowadzonej przez surowego dyrektora i siostry diakonisy. Przywieziona tu przez swego ojca, generała, i pozostawiona na czas bliżej nieokreślony, Georgina Vitay źle się czuj...

When call the heart...

Zanim opowiem o serialu "When call the heart", powstałym na motywach książki o tym samym tytule, kilka słów wstępu. Pisarka Janette Oke to córka pionierów, urodzona w kanadyjskim stanie Alberta w 1935 roku. Jest autorką ponad 70 powieści, z których 32 zostało przetłumaczonych na 14 języków. Jest laureatką nagród Stowarzyszenia Wydawców Chrześcijańskich za znaczący wkład w literaturę. Ma fanów na całym świecie. O tej kanadyjskiej pisarce dowiedziałam się kilka lat temu po obejrzeniu filmu "Miłość przychodzi powoli" (Love come softly). Jego fabuła jest prosta: młode małżeństwo: Marty i Aaron Claridge'owie wyruszają na Zachód w poszukiwaniu miejsca na dom i na założenie rodziny. Niestety Aaron ginie. Jako że zima jest coraz bliżej, Marty nie ma możliwości powrotu na Wschód. Samotny wdowiec - Clark Davis, wychowujący około dziewięcioletnią córkę Missie, proponuje, by Marty wyszła za niego za mąż i przeczekała w ten sposób do wiosny. W zamian za opiekę nad domem i...