Przejdź do głównej zawartości

Pamiętniki Jane Austen

Wyobraź sobie, że na strychu starego domostwa odnaleziono nieznane pamiętniki Jane Austen. Wyobraź sobie, że ich pożółkłe stronice skrywają historię związku, który zmienił życie pisarki i dał początek jej twórczości. Oto opowieść ujawniająca sekrety autorki ubóstwianej przez miliony kobiet. Historia, która pozwala zajrzeć do serca i umysłu Jane Austen i dostrzec, jak wiele sytuacji i ludzi z prawdziwego życia opisała w swych słynnych powieściach. A przede wszystkim odkrywa prawdę o tajemniczym dżentelmenie i największej, choć niespełnionej miłości tej utalentowanej autorki. Ich romans stał się inspiracją do napisania "Dumy i uprzedzenia" oraz "Rozważnej i romantycznej".

Czytałam tę książkę z przerwami, ale wcale nie dlatego, że źle się ją czyta. Wręcz przeciwnie, czyta się ją lekko, łatwo i przyjemnie, tyle że jakoś ostatnio nie mogę się skupić na lekturze.

Syrie James postanowiła pokazać nam Jane Austen nie jako dojrzałą i nieco zgorzkniałą kobietę, ale jako młodą i chyba jeszcze nieco naiwną dziewczynę, która marzy o romantycznej miłości. W tamtych czasach niemajętnej pannie trudno było znaleźć dobrego kandydata na męża, który nie patrzyłby na posag. Pisarka poznaje jednak młodego, przystojnego kawalera, bogatego pana Ashforda, który wydaje się darzyć ją sympatią i cenić jej zalety, gdyby nie... No właśnie brak deklaracji z jego strony przypomina nam zachowanie Edwarda Ferrasa z "Rozważnej i romantycznej".

Amerykańska pisarka usiłuje udowodnić czytelnikom, że Jane Austen w swoich powieściach wykorzystała własne przeżycia. Skoro tak krytycznie w "Rozważnej i romantycznej" opisała Willoughby`ego i Edwarda, to musiała mieć po temu powód, a tym powodem musiał być poznany wcześniej młodzieniec, którego pokochała, a którego zachowaniem się w końcu rozczarowała, gdyż nie podążył on za głosem serca, ale drogą obowiązku.

Ale nie tylko ta jedna analogia pojawia się w "Pamiętnikach Jane Austen", tych inspiracji jest więcej. Podobnie jak Lizzie z "Dumy i uprzedzenia", pisarce Jane Austen (w wersji stworzonej przez Syrie James) oświadcza się pastor - prototyp pana Collinsa! A co ciekawsze używa on zdania z kwestii pana Darcy! Można by jeszcze wymieniać wszystkie analogie, dotyczące miejsc, osób i zdarzeń.

W każdym razie amerykańska pisarka przez prawie całą książkę usiłuje nam wmówić, że naprawdę zostały odkryte nieznane dzienniki Jane Austen. I po części to się jej udaje. Jednak problem polega na tym, że mamy nieco inne wyobrażenie tej sławnej pisarki. Autorka "Dumy i uprzedzenia" była, co wynika z jej listów i prozy, osobą inteligentną, skłonną do samorefleksji, dość krytyczną wobec otoczenia. Trudno uwierzyć, że potrafiłaby tak łatwo się zakochać, jak postać wymyślona przez Syrie James, której brakuje dystansu i opanowania, która zachowuje się jak nastolatka i która niewiele wie o życiu. Gdzie podział się tak charakterystyczny uszczypliwy styl pisania Jane Austen?

Jednak mimo wszystko nie żałuję, że "Pamiętniki..." przeczytałam, bo jasno zdałam sobie sprawę, czym mogło być dla Jane Austen życie na łasce bogatszej rodziny, jak bardzo mimo swojego niewątpliwego talentu była uzależniona od otoczenia i czasów, w których żyła. Może dzięki temu w jakiś sposób wyobraziłam sobie tę postać, choć pewnie już na zawsze Jane Austen będzie miała dla mnie twarz Olivii Williams z filmu "Miss Austen regrets" ("Jane Austen żałuje"), nieco zdystansowaną, cieszącą się tym, co udało jej się osiągnąć, zwłaszcza swoją swobodą twórczą, martwiącą się jedynie o finanse rodziny. Kobietą zależną materialnie, ale niezależną duchowo. Żyjącą życiem, które tak czy inaczej się potoczyło, a może takim które sama sobie wybrała.

Komentarze

Caitri pisze…
Tą książkę czyta się łatwo i lekko, ale ja jej nie polubiłam. To nie jest "moja" Jane Austen, tak samo ja Ty nie uwierzyłam, że mogłaby się ona w ten sposób zachowywać itp.
Gosia pisze…
Chociaż nie da się ukryć, że książkę czyta się dobrze ;)

Popularne posty z tego bloga

O ekranizacjach "Jane Eyre" ze szczególnym wskazaniem na jedną

Powstało wiele ekranizacji powieści Charlotte Bronte "Jane Eyre". Ja sama znam ich osiem. Wersje pełnometrażowe to: z 1943 r. z Orsonem Wellesem, z 1970 r. z Georgem C. Scottem i Susannah York, z 1996 r. w reż. Franco Zefirelli`ego z Williamem Hurtem i Charlotte Gainsburg, z 1997 r. z Ciaranem Hindsem i Samanthą Morton oraz najnowszą z 2011 r. z Michaelem Fassbenderem i Mią Wasikowską (pisałam już o niej na tym blogu). Znam też ekranizacje tej powieści, które powstały w postaci miniseriali: z 1983 r. z Timothy Daltonem i Zelah Clark, z 2006 r. z Toby Stephensem i Ruth Wilson, a wreszcie wersję czeską pt. "Jana Eyrova" z 1972 roku. Mam więc, jak widać, niejakie porównanie. Nie wszystkie oglądałam ostatnio, ale w ciągu ostatnich kilku dni przypomniałam sobie cztery. W wersji z 1970 roku z Georgem C. Scottem i Susannah York bardzo podobał mi się główny motyw muzyczny - utwór, który trudno zapomnieć - temat miłosny. Film trwa półtorej godziny. Zaczyna się z chwil...

Tajemnica Abigel

Ten film pamiętam do dziś. Było to w latach 80., kiedy prawdopodobnie dwukrotnie pokazywano w naszej telewizji ten 4-odcinkowy węgierski serial. Serial opowiada o węgierskiej nastolatce, którą w czasie II WŚ ojciec musiał dla bezpieczeństwa umieścić w surowej szkole religijnej na prowincji. Gina początkowo buntuje się przeciwko szkolnym rygorom i czuje się wyobcowana wśród innych uczennic, próbuje uciekać; ostatecznie pojmuje powagę sytuacji. Jej powiernikiem staje się stojąca w ogrodzie statua postaci zwanej Abigél, która według miejscowej tradycji pomaga osobom pozostawiającym w trzymanym przez posąg naczyniu ukryte karteczki z życzeniami. Czy to tylko szkolna, dziecięca legenda, czy też ktoś naprawdę odbiera pozostawiane u Abigél wiadomości? Akcja dzieje się w czasie II wojny światowej na pensji dla dziewcząt, prowadzonej przez surowego dyrektora i siostry diakonisy. Przywieziona tu przez swego ojca, generała, i pozostawiona na czas bliżej nieokreślony, Georgina Vitay źle się czuj...

When call the heart...

Zanim opowiem o serialu "When call the heart", powstałym na motywach książki o tym samym tytule, kilka słów wstępu. Pisarka Janette Oke to córka pionierów, urodzona w kanadyjskim stanie Alberta w 1935 roku. Jest autorką ponad 70 powieści, z których 32 zostało przetłumaczonych na 14 języków. Jest laureatką nagród Stowarzyszenia Wydawców Chrześcijańskich za znaczący wkład w literaturę. Ma fanów na całym świecie. O tej kanadyjskiej pisarce dowiedziałam się kilka lat temu po obejrzeniu filmu "Miłość przychodzi powoli" (Love come softly). Jego fabuła jest prosta: młode małżeństwo: Marty i Aaron Claridge'owie wyruszają na Zachód w poszukiwaniu miejsca na dom i na założenie rodziny. Niestety Aaron ginie. Jako że zima jest coraz bliżej, Marty nie ma możliwości powrotu na Wschód. Samotny wdowiec - Clark Davis, wychowujący około dziewięcioletnią córkę Missie, proponuje, by Marty wyszła za niego za mąż i przeczekała w ten sposób do wiosny. W zamian za opiekę nad domem i...