Przejdź do głównej zawartości

W chmurach (Up in the Air)

Ryan Bingham (George Clooney) to profesjonalista specjalizujący się w "doradztwie dotyczącym zmian w karierze zawodowej" (eufemistyczne ujęcie zwalniania pracowników). Życie Ryana to ciągła podróż, jego mieszkanie to tylko puste miejsce. Podczas jednej z podroży poznaje Alex (Vera Farmiga) i zaczyna myśleć o zmianie stylu życia. Czy tak się stanie?

To film o samotności, o sposobie życia, jaki wybieramy, o relacjach międzyludzkich, o miłości. Opowieść o człowieku, który tak żyje, by wszystko co mu potrzebne mógł zmieścić w walizce, z którą podróżuje. Zresztą prowadzi na ten temat wykłady, w czasie których opowiada o swojej życiowej filozofii - bardzo to ciekawe fragmenty.

Ryan trudni się zwalnianiem ludzi - te sceny w filmie są najbardziej dramatyczne, bo zwalnianie kogoś ze stanowiska, które być może zajmował on przez wiele lat, bywa okrutne - pozbawia się go źródła utrzymania, a dotyczy to przecież i jego rodziny. Dlatego rozmowa, której celem jest poinformowanie kogoś o zmianie jego sytuacji, jest prowadzona w ten sposób, by zwolnionemu dać nadzieję na nowe życie, na przyszły sukces. Oczywiście to przyszłe powodzenie jest czymś całkowicie iluzorycznym, zwłaszcza, jeśli dotyczy to ludzi w pewnym wieku, gdzie o pracę już bardzo trudno, ale czyni się tak dlatego, by zwalniani nie wpadali w depresję czy nie popełniali samobójstwa.

Tym zajmuje się bohater, jednak on sam własnej rodziny właściwie nie ma, już dawno stracił kontakt z rodzeństwem. Jego domem jest samolot, punktem przystankowym jest hotel, w swoim mieszkaniu nie bywa, nawet nie wie, jak mógłby tam spędzać czas. Wszelkie jego znajomości są krótkotrwałe, nie chce związać się z nikim. Jedynym jego celem jest kolekcjonowanie przebytych mil, chce przelecieć ich tyle, by osiągnąć magiczną cyfrę dziesięciu milionów i znaleźć się w gronie wybrańców, którzy otrzymają od linii lotniczych, w ramach gratyfikacji za lojalność, specjalną, imienną kartę.

Dzieje się tak do czasu, gdy spotyka podobną do siebie osobę - kobietę, która liczy tylko na krótkie spotkania gdzieś na trasie, która podobnie do niego przelatuje wiele mil w powietrzu. Obojgu wydaje się taki związek, bez żadnych zobowiązań, odpowiadać. Ale czy na pewno?

W pracy u Ryana dzieje się coś nieoczekiwanego, przyjęta do firmy młoda dziewczyna proponuje zmiany w organizacji firmy, które jemu się nie podobają, ale jego szefowi bardzo - chce wprowadzić nową metodę pracy - zwalnianie za pomocą rozmowy przez komputer, co pomoże zmniejszyć wydatki. Ryan czuje niepokój, bo jak wyglądać będzie jego życie, gdy przestanie latać? Przekonuje więc szefa, że dziewczyna nie ma pojęcia, na czym polega zadanie, jakie wykonują przedstawiciele firmy tacy jak on. Wkrótce więc dostaje od szefa polecenie, by pokazać dziewczynie, jak wygląda jego praca. Rusza więc znowu w podróż, ale tym razem ma być przewodnikiem młodej adeptki, którą wprowadza w tajniki swego fachu.

Jednak czy ta jedna podróż nie odmieni jego losu? Czy nie czas, by zacząć myśleć o stabilizacji?
Nieangażowanie się w związki (jako życiowa filozofia, a może obawa przed niepowodzeniem czy zranieniem)? czy jednak miłość, dzięki której nie jesteśmy sami? Co jest lepsze? Gdzie zaczyna się i kończy samotność? Czy związki z innymi to coś niezbędnego? Przecież i w nich bywamy samotni. Czy potrzebujemy drugiego pilota, by dzielił z nami nasz los?

Dobry film, niebanalny temat, niezła muzyka. Świetny George Clooney - wydaje się, jakby w tym filmie mówił o sobie. Dobrze spisały się też dwie towarzyszące mu aktorki, chociaż może spodziewałam się po nich czegoś więcej, skoro otrzymały nominacje.

Gdzieś czytałam, że "W chmurach" to słodko-gorzka opowieść. Tak, jest trochę radosnych momentów, ale też sporo goryczy i smutku... i dotyczy to zarówno osób, które tracą pracę (powiedziałabym, że sporo tu z okrucieństwa kapitalizmu, który usiłuje być kapitalizmem eleganckim - z ludzką twarzą), jak i głównych bohaterów...
Inteligentne kino? Z pewnością.

Komentarze

Ja pisze…
Widziałam triler tego filmu i wyjątkowo mi się spodobał! Nie mogę się doczekać, aż wreszcie uda mi się do obejrzeć. A po Twojej recenzji jeszcze bardziej :)
Gosia pisze…
Ciekawa jestem Twoich wrażeń :) Mam nadzieję, że napiszesz recenzję. Pozdrawiam!

Popularne posty z tego bloga

O ekranizacjach "Jane Eyre" ze szczególnym wskazaniem na jedną

Powstało wiele ekranizacji powieści Charlotte Bronte "Jane Eyre". Ja sama znam ich osiem. Wersje pełnometrażowe to: z 1943 r. z Orsonem Wellesem, z 1970 r. z Georgem C. Scottem i Susannah York, z 1996 r. w reż. Franco Zefirelli`ego z Williamem Hurtem i Charlotte Gainsburg, z 1997 r. z Ciaranem Hindsem i Samanthą Morton oraz najnowszą z 2011 r. z Michaelem Fassbenderem i Mią Wasikowską (pisałam już o niej na tym blogu). Znam też ekranizacje tej powieści, które powstały w postaci miniseriali: z 1983 r. z Timothy Daltonem i Zelah Clark, z 2006 r. z Toby Stephensem i Ruth Wilson, a wreszcie wersję czeską pt. "Jana Eyrova" z 1972 roku. Mam więc, jak widać, niejakie porównanie. Nie wszystkie oglądałam ostatnio, ale w ciągu ostatnich kilku dni przypomniałam sobie cztery. W wersji z 1970 roku z Georgem C. Scottem i Susannah York bardzo podobał mi się główny motyw muzyczny - utwór, który trudno zapomnieć - temat miłosny. Film trwa półtorej godziny. Zaczyna się z chwil...

Tajemnica Abigel

Ten film pamiętam do dziś. Było to w latach 80., kiedy prawdopodobnie dwukrotnie pokazywano w naszej telewizji ten 4-odcinkowy węgierski serial. Serial opowiada o węgierskiej nastolatce, którą w czasie II WŚ ojciec musiał dla bezpieczeństwa umieścić w surowej szkole religijnej na prowincji. Gina początkowo buntuje się przeciwko szkolnym rygorom i czuje się wyobcowana wśród innych uczennic, próbuje uciekać; ostatecznie pojmuje powagę sytuacji. Jej powiernikiem staje się stojąca w ogrodzie statua postaci zwanej Abigél, która według miejscowej tradycji pomaga osobom pozostawiającym w trzymanym przez posąg naczyniu ukryte karteczki z życzeniami. Czy to tylko szkolna, dziecięca legenda, czy też ktoś naprawdę odbiera pozostawiane u Abigél wiadomości? Akcja dzieje się w czasie II wojny światowej na pensji dla dziewcząt, prowadzonej przez surowego dyrektora i siostry diakonisy. Przywieziona tu przez swego ojca, generała, i pozostawiona na czas bliżej nieokreślony, Georgina Vitay źle się czuj...

When call the heart...

Zanim opowiem o serialu "When call the heart", powstałym na motywach książki o tym samym tytule, kilka słów wstępu. Pisarka Janette Oke to córka pionierów, urodzona w kanadyjskim stanie Alberta w 1935 roku. Jest autorką ponad 70 powieści, z których 32 zostało przetłumaczonych na 14 języków. Jest laureatką nagród Stowarzyszenia Wydawców Chrześcijańskich za znaczący wkład w literaturę. Ma fanów na całym świecie. O tej kanadyjskiej pisarce dowiedziałam się kilka lat temu po obejrzeniu filmu "Miłość przychodzi powoli" (Love come softly). Jego fabuła jest prosta: młode małżeństwo: Marty i Aaron Claridge'owie wyruszają na Zachód w poszukiwaniu miejsca na dom i na założenie rodziny. Niestety Aaron ginie. Jako że zima jest coraz bliżej, Marty nie ma możliwości powrotu na Wschód. Samotny wdowiec - Clark Davis, wychowujący około dziewięcioletnią córkę Missie, proponuje, by Marty wyszła za niego za mąż i przeczekała w ten sposób do wiosny. W zamian za opiekę nad domem i...