piątek, 9 kwietnia 2010

Season of Good Rain (2009)

Dong Ha (Jeong Woo-seong), student z Korei Południowej, spotyka studentkę May (Yuanyuan Gao), która jest Chinką. Wkrótce młodzi zaprzyjaźniają się, jednak dopiero gdy ich drogi się rozchodzą, zdają sobie sprawę z tego, jak silna więź ich połączyła. Po latach Dong Ha jako architekt jedzie do Chin i spotyka May. Ich uczucia odżywają...
Film chińsko-koreański. Oryg. tyt. "Ho-woo-si-jeol" AKA "Good Rain Knows" AKA "Good Rain Knows When to Come". Reżyseria: Jin-ho Hur. Scenariusz: Han-yeol Lee i Jin-ho Hur.


Fabuła tego filmu jest tak prosta, że można by ją na dobrą sprawę zawrzeć w jednym zdaniu. Jednak klimat, piękne ujęcia, spokojny rytm akcji oraz delikatna i w sumie bardzo dobra gra aktorska urzekły mnie na tyle, że smakowałam go z ogromną przyjemnością. Działał na mnie uspokajająco. I choć to historia pozornie banalna, jednak byłam ciekawa, czym skończy się to spotkanie po latach Koreańczyka i Chinki.

Choć kultury krajów, z których się wywodzą nie są dalekie od siebie, jednak bohaterowie rozmawiają ze sobą po angielsku i widać, że to nie jest ich rodzimy język, ale ten, którym posługiwali się w czasach studiów, w Stanach Zjednoczonych. Różnice kulturowe ujawniają się przy okazji pobytu w restauracji, gdy Dong wzbrania się przed niektórymi, bardziej pikantnymi chińskimi potrawami.

Nacisk w tym filmie położony jest na relacje zachodzące między bohaterami, ich flirt, zbliżanie się do siebie i oddalanie.
A tłem dla tej historii jest Chengdu - chińskie miasto w prowincji Sichuan, w którym znajduje się rekonstrukcja słomianej chaty, w której mieszkał Du Fu - słynny poeta chiński z czasów dynastii Tang. Przewodnikiem turystycznym po tym miejscu - jest to swoisty ogród - jest właśnie May. Donga w jakiś sposób fascynuje to miasto, okazuje się, że kiedyś pisał poezję, czego zaniechał, gdyż podjął pracę w koreańskiej firmie architektonicznej.

Jednak Dong poznaje też drugą stronę prawdy o Chengdu i zaczyna rozumieć, że wciąż żywa jest pamięć o tragedii, która rozegrała się tu przed rokiem, gdy miasto nawiedziło trzęsienie ziemi. Firma, w której on pracuje, zajmuje się właśnie odbudową domów, które wówczas ucierpiały. Odwiedza miejsce katastrofy, by sporządzić raport dla swojego pracodawcy.

We dwoje, on i May, spędzają razem cały dzień, a potem kolejny, gdy okazuje się, że trudno im się ze sobą rozstać. Spacerują, odwiedzają pandy (w Chengdu jest rezerwat Pandy Wielkiej), idą do restauracji, tańczą, dobrze się ze sobą bawią.

Film oparty jest na spokojnych, ale pięknych zdjęciach, malowniczych ujęciach, długich spojrzeniach, które wymieniają bohaterowie. Dodatkowo wprowadzono element humorystyczny - czyli postać kolegi Donga, który chwilami nie zdając sobie z tego sprawy, przeszkadza nieco młodym, którzy woleliby być w tym momencie sami.

A oni są coraz bardziej sobie bliscy, a jednak dalecy, bo na dobrą sprawę niewiele o sobie wiedzą. Zresztą punkt ciężkości w tej kwestii stale się zmienia, to Dong jest nieco zdystansowany, a May jest bardziej zaczepna, by potem oddalić się, starając się zachować dystans - wydaje się, jakby oboje nie byli na to uczucie gotowi, jakby istniała jakaś przeszkoda, jakby obawiali się czegoś.

Jest wiosna - jak w wierszu Du Fu, który czyta Dong, więc ulice Chengdu chwilami zalane są deszczem i tylko ten dobry deszcz wie wszystko...

Całość sprawia ujmujące wrażenie.
Film polecam osobom, które chcą się na chwilę zatrzymać...

Pięknie sportretowane zostało Chengdu i pięknie pokazana ta chińska dziewczyna, która waha się i dojrzewa do zmiany w swoim życiu.

Piękny jest soundtrack tego filmu:

1 komentarz:

ruda.kazika pisze...

obejrzałam, bardzo mi się spodobał, troszkę w klimacie "Pustego domu" ... baardzo fajny:)